Menu
/ YouTube

Courtois: Mistrzostwo? Pokazaliśmy Barcelonie, że jesteśmy lepszą drużyną

Foto: Courtois: Mistrzostwo? Pokazaliśmy Barcelonie, że jesteśmy lepszą drużyną
Fot. Getty Images

Thibaut Courtois udzielił wywiadu belgijskiej telewizji publicznej RTBF. Przedstawiamy najważniejsze wypowiedzi bramkarza Realu Madryt z tej rozmowy.

– Wygląda na to, że przejdziemy testy w środę. Technicznie nie jest to potwierdzone, musimy poczekać na oficjalne zaproszenie. Jednak wstępnie w środę mamy przejść testy, by zobaczyć, czy jesteśmy zarażeni lub byliśmy zarażeni. Potem w teorii w następnym tygodniu mamy trenować indywidualnie, ale to tak naprawdę też nie jest pewne, bo wszystko zależy od decyzji rządu i klubu. Jedyna pewna rzecz na razie to testy w tym tygodniu.

– Czy boję się powrotu? Strach to nie jest dobre słowo, ale po powrocie ciągle będę odwiedzał dzieci. Jeśli nie byłem zarażony, to mogę zarazić je lub zarazić się od nich. Słyszymy te historie, że młodzi zdrowi ludzie zarażają się i na pewno to wzbudza jakieś zmartwienia. Są tysiące historii o osobach asymptomatycznych i skargach na poważne efekty choroby. Na pewno tego nie chcesz. Najważniejsze są rodzina i zdrowie.

– Dogrywać sezon czy nie? Inni piłkarze oraz osoby w mediach twierdzą, że powinniśmy go dograć. Myślę, że powinniśmy grać, ale oczywiście musimy pomyśleć o bezpieczeństwie. Musimy być na 100% pewni zanim wrócimy, bo możesz być zarażony i nie mieć żadnych objawów. Trzeba być ostrożnym co do osób, z jakimi pozostajemy w kontakcie. Nie wiemy też, co stanie się, gdy zarazi się zawodnik innej ekipy. Jednak na końcu chciałbym bardzo dograć ten sezon. Jesteśmy 2 punkty za Barceloną, więc wciąż jest możliwe, że możemy zostać mistrzami. Zakończenie sezonu byłoby niefortunne. We Francji spadły dwie ekipy, które mogłyby walczyć o utrzymanie i taka decyzja na pewno im się nie podoba. W Holandii zamrożono spadki i awanse, więc ekipy z drugiej ligi nie są zadowolone, że nie dostały szansy na przejście wyżej.

– Jeśli dzisiaj rano podjęta zostałaby decyzja o zakończeniu rozgrywek i Barcelona zostałaby ogłoszona mistrzem, nie uznałbym tego za w pełni w porządku. [prowadzący wywiad wtrąca się: „Trener Barcelony uznaje to za logiczne”] Oni z nami zremisowali i potem przegrali, więc pokazaliśmy im, że jesteśmy lepszą drużyną. W tabeli tracimy do nich 2 punkty, ale nie zgodziłbym się z taką decyzją. W Anglii zrozumiem, gdy mistrzem zostanie Liverpool, bo nawet nie wiem, ile mają punktów przewagi. Tam mogę zrozumieć taką decyzję. Ale przy tym co robisz ze spadkami i awansami? Myślę, że ekonomia i pieniądze z praw telewizyjnych odgrywają w tym wszystkim wielką rolę. To trudna sprawa. Ja chciałbym dograć sezon. Uważam, że mistrzostwo opiera się na rozegraniu wszystkich spotkań. Zostaje 11 meczów i za wcześnie, by decydować o mistrzu. Jeśli mamy wybrać teraz mistrza, to lepiej go nie przyznawać.

– Rewanż z City w innych warunkach? Nie sądzę, że to będzie łatwe starcie. Myślę, że musimy zagrać przynajmniej tak dobrze jak u siebie, gdzie nieszczęśliwie straciliśmy dwa gole. Czuliśmy, że możemy wygrać, ale pewnie Kevin [De Bruyne] może powiedzieć to samo. Nie wiemy, co wydarzy się z Ligą Mistrzów. Nie sądzę, że latem wrócą pozwolenia na przeloty między krajami. Do tego każdy kraj ma inne zasady, więc jak zorganizować Ligę Mistrzów w różnych państwach? Może z meczami w jednej lokalizacji... Nie wiem. Ja przygotowuję się na każdy scenariusz.

– Przygotowuję się do gry. Jestem w swojej perfekcyjnej wadze do gry. Myślę, że przez te treningi w tym okresie mam teraz nawet więcej mięśni [śmiech]. Uważam, że jestem gotowy na 100%, by wrócić, a w Hiszpanii niedługo będzie po 40 stopni Celsjusza, więc spotkania będą bardziej wymagające.

– Eden Hazard radzi sobie dobrze. Myślę, że Real nie chce mówić teraz wszystkiego o jego obecnym stanie [śmiech]. On jednak dużo trenuje, by móc wrócić do zespołu. Dla nas kwarantanna to był też prezent w postaci czasu na rehabilitację. Jednak musi być ostrożny i wrócić na 100%. Nie wiadomo, kiedy to nastąpi, bo jest też problem z odpowiednią opieką i zabiegami z fizjoterapeutami. Ja w pierwszym tygodniu z urazem otrzymałem wszystkie zabiegi, bo było to jeszcze dozwolone. Jednak od drugiego tygodnia, gdy wszystko zamknięto, nie dostałem już żadnej takiej możliwości. Musiałem rehabilitować się w domu i wykonywać zadania, jakie przysłano z klubu. To nie jest jednak to samo, co codzienna praca w ośrodku z maszynami i fizjoterapeutami. Przez to proces był dłuższy. Zobaczymy, kiedy Eden będzie mógł do nas wrócić.

– Moja kontuzja? Wykonywałem już treningi bramkarskie, sprinty i szybkie zwroty. Wszystko było w porządku. Nie spodziewam się problemu po powrocie, ale oczywiście zachowamy ostrożność. Trening drużynowy odbywa się na innej intensywności niż ten domowy.

– Sezon w Realu? W tym roku czułem się dobrze. We wrześniu było trochę krytyki, ale poradziłem sobie z tym i ogólnie czułem się dobrze od samego początku. W pierwszym spotkaniu z Celtą miałem kluczową paradę i ok, potem było kilka meczów, które nie były perfekcyjne, ale czułem się dobrze i czekałem, co będzie dalej. Pojawiły się dobre parady i dobre wyniki drużyny. Niestety musieliśmy wszystko wstrzymać, a ja doznałem jeszcze kontuzji, ale jestem gotowy do powrotu. Jeśli w następnym miesiącu wrócimy do gry, będę na miejscu.

– Dla mnie, zresztą pewnie dla wszystkich, Real to największy klub na świecie i gra w nim oznacza wielką presję. Klub wygrywał niedawno Ligę Mistrzów trzy razy z rzędu, więc jeśli w kolejnym sezonie nie idzie, szuka się winy u nowych graczy. Ja jednak zawsze pozostawałem spokojny, bo znam swoją wartość i moje zalety. Czułem na treningach, że wszystko przyjdzie, ale zawsze potrzebujesz tego punktu zwrotnego. Dla mnie w tym sezonie był to mecz z Galatasarayem, gdzie miałem 3 dobre parady i utrzymałem ekipę w spotkaniu. Musieliśmy wygrać to starcie, by awansować z grupy.

– 15 czystych kont w 32 meczach? Śledzę te liczby, chociaż nie przywiązuję do nich wagi. W Hiszpanii wiele osób na to patrzy i jestem na szczycie tej tabeli z najniższym współczynnikiem straconych goli. Oczywiście fajnie byłoby to utrzymać i pomóc w ten sposób ekipie w wygraniu mistrzostwa. Czyste konta są dobre, ale w tym sezonie mieliśmy kilka remisów 0:0. U siebie z Betisem czy Athletikiem, na wyjeździe z Barceloną... W każdym z tych spotkań wolałbym stracić gola i wygrać 2:1. Czyste konto jest ważne, ale najważniejsze jest zwycięstwo ekipy.

– W gazetach sportowych w Madrycie codziennie publikuje się 12-13 stron o Realu i pokrywa się wszystko. To samo dzieje się w telewizji. Widzi się nas jako największy klub na świecie i wszyscy patrzą na ekipę pod mikroskopem. Musisz sobie z tym radzić. W Belgii masz Anderlecht czy Club Brugge, ale w mediach słyszysz o wszystkich ekipach. W Anglii masz Londyn i Manchester, więc też jest wiele dużych klubów. W Hiszpanii rozmawia się tylko o Realu, Barcelonie i Atleti. Ja nie śledzę wszystkiego, bo sam dobrze wiem, kiedy mogłem zachować się lepiej i kiedy gol był moją winą. Krytyka nie jest zawsze miła, ale mogę sobie z nią radzić. Nigdy nie brałem jej do siebie. Przed Galatasarayem nazywano mnie w mediach „Panem Przezroczystym”, a potem zmieniono to na „Ścianę”. Zresztą od trenera, kolegów czy trenera bramkarzy, ludzi znających boisko, otrzymywałem tylko pozytywny feedback. Jeśli nigdy nie grałeś, a tym bardziej nie stałeś w bramce, to naprawdę trudno zrozumieć grę bramkarza.

– Plany dotyczące kariery tydzień przed 28. urodzinami? Ciągle czuję się jak jeden z młodszych zawodników. Mam nadzieję, ze przede mną wiele lat gry, jeśli pozostanę w dobrej formie. Uważam, że jestem teraz w środku kariery. Van der Sar czy Buffon to dobre przykłady długiej gry. W Chelsea trzecim bramkarzem był Mark Schwarzer, który był po czterdziestce, a mógł podskoczyć 120 centymetrów w 7-kilogramowej kamizelce. Widziałem, jak pracują starsi bramkarze i co muszą robić, by pozostać na topowym poziomie. Dzisiaj wiem, co sam muszę robić i myślę, że wciąż mam wielki potencjał. Najczęściej bramkarze osiągają szczyt od 28. do 33. roku życia, więc przypuszczam, że dla mnie to dopiero początek. Wiem, że mogę być jeszcze lepszy i z głodem czekam na przyszłość.

– Jako drużyna przekazaliśmy pieniądze na Unicef. Przelaliśmy też środki na akcję Isco, który kupował respiratory. Ja osobiście angażowałem się w akcje charytatywne poprzez gaming. Do tego współpracowałem z fundacją w Belgii, której jestem patronem i która pomaga chorym dzieciom. Gdy sam masz małe dzieci, to takie problemy dotykają cię jeszcze bardziej.

– Jestem najlepszym gamerem w Realu Madryt? Może najbardziej uniwersalnym [śmiech], bo gram w różne gry i różne gry sportowe. W FIFA nie jestem już najlepszy. Myślę, że Carvajal, Asensio czy Vinícius, młodsi chłopacy, są ode mnie trochę lepsi. Jednak na przykład dużo gram teraz w NBA 2k20 i jestem dosyć dobry. Do tego dochodzi F1 i inne gry wyścigowe. Mam przyjaciela, z którym ścigam się od 2 lat. Teraz łączymy się mniej więcej 5 razy w tygodniu i jeździmy razem po 2 godziny. Razem zrobiliśmy sobie odpowiednie stanowiska i czuję, że jestem coraz lepszy.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!