Kluby z Primera División, które skorzystały z ERTE, czyli postępowania czasowej regulacji zatrudnienia, nie będą mogły swobodnie dokonywać transferów. Ministerstwo Pracy i Ministerstwo Finansów będą kontrolować i nadzorować wydatki klubów, które wdrożyły ERTE, a w szczególności te dotyczące transferów. Rząd będzie kontrolował finanse Barcelony, Atlético Madryt, Sevilli, Deportivo Alavés, Valencii, Espanyolu, Granady i Osasuny, które w różnym stopniu (poprzez ERTE lub odroczenie płatności) skorzystały z pomocy z finansów publicznych. Poza klubami z Primera División, z ERTE skorzystało 10 zespołów z Segunda División, 41 z Segunda B oraz 5 z kobiecej Primery. Je również obejmie kontrola finansów przez organy rządowe.
La Liga zdaje sobie sprawę z tej sytuacji i wierzy, że – choć wielu zawodników jest wiązanych z hiszpańskimi drużynami – liczba transferów w letnim okienku transferowym będzie niewielka. Włodarze La Ligi są świadomi, że klubom, które korzystały z publicznych środków w celu opłacenia pensji swoich pracowników, trudniej będzie działać na rynku transferowym. W innej sytuacji są zespoły, które nie skorzystały z ERTE, jak na przykład Real Madryt, którego zawodnicy zgodzili się na obniżenie zarobków, by w ten sposób klub nie musiał wysyłać na bezrobocie żadnego pracownika. Niemniej, Królewskich spotka problem, z którym zmierzyć się będą wszystkie zespoły: spadek dochodów w wyniku pandemii.
Kondycja finansowa wielu drużyn z Primery już teraz nie jest dobra. Sytuacja nie będzie lepsza, ponieważ po wznowieniu rozgrywek kibice nie będą mogli wchodzić na stadiony, przynajmniej do czasu wynalezienia szczepionki. To oznacza brak wpływów z biletów przynajmniej do przyszłego roku. Kluby będą tracić na marketingu ale też na sprzedaży zawodników, ponieważ przypuszcza się, że kryzys nie ominie rynku transferowego i znacząco wpłynie na ceny piłkarzy.
Komentarze (64)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się