Menu
/ manutd.com

Historia przyjaźni między Manchesterem United i Realem Madryt

Foto: Historia przyjaźni między Manchesterem United i Realem Madryt
Fot. Getty Images

Oficjalna strona Manchesteru United opublikowała artykuł, w którym opisała początek dobrych relacji z Realem Madryt. Królewscy pomogli Czerwonym Diabłom w bardzo trudnym momencie. Poniżej znajduje się treść tego artykułu.

Przyjaźń między Manchesterem United i Realem Madryt sięga 60 lat w przeszłość. Poznajmy historię, jak Królewscy pomogli odbudować się Czerwonym Diabłom po katastrofie w Monachium dzięki serii towarzyskich meczów.

Kiedy Real Madryt miał się zmierzyć z Manchesterem United w półfinale Pucharu Europy w 1968 roku, 72-letni prezes Blancos, Santiago Bernabéu, bardzo ciepło wypowiadał się o rywalu. „Chcę, żeby Manchester United został przywitany, traktowany i szanowany jak największy klub na świecie”, stwierdził w przemowie po zdobyciu kolejnego mistrzostwa kraju. „Nasza przyjaźń trwa od lat, więc nic nie może pójść źle. Jeśli odpadniemy w środę z Pucharu Europy z Manchesterem United, wtedy przegramy ze znakomitą drużyną. Spotykaliśmy się z nimi wiele razy i czas na to, żeby ich szczęście się zmieniło”.

Kiedy „ojciec Realu Madryt” tak pozytywnie się wypowiadał o rywalu, nie była to tylko standardowa grzeczność związana z wielkimi wydarzeniami sportowymi. On odwoływał się do specjalnych relacji, jakie nawiązały się między tymi dwoma klubami, kiedy Real Madryt wyeliminował Manchester United z Pucharu Europy w 1957 roku po dwóch niesamowitych półfinałach (3:1 w Madrycie i 2:2 w Manchesterze – przyp. red.). Bernabéu zaimponowały słynne Dzieciaki Busby’ego o średniej wieku 21 lat, które zmusili znacznie bardziej doświadczonego hiszpańskiego giganta do wysiłku.

Powstał wzajemny głęboki szacunek między Busbym i Realem Madryt oparty na wzajemnym zamiłowaniu to sprytu i kreatywności w ataku. Jednak relacje między klubami weszły na inny poziom po katastrofie w Monachium 6 lutego 1958 roku, w której zginęły 23 osoby, w tym ośmiu piłkarzy Manchesteru United i trzech członków sztabu trenerskiego.

Alfredo Di Stéfano, jeden z najlepszych piłkarzy w historii, w poruszający sposób opowiadał o tym, jak pierwszy raz usłyszał przez telefon straszne wiadomości. „Moje serce napełniło się smutkiem. Czułem, że straciłem wielu, wielu przyjaciół. Jednak bardziej mi było przykro z powodu futbolu… Tamten Manchester United był niesamowity i miał w kadrze niektórych z najlepszych piłkarzy świata”.

Ci, którzy przeżyli katastrofę, otrzymali propozycję darmowych wakacji w Hiszpanii, z czego kilku zawodników skorzystało. Jednak oprócz tego Real Madryt pomógł Manchesterowi United odbudować się w sposób, jakiego żaden inny klub nie mógł dokonać, oferując po prostu najwyższej jakości rywala w serii towarzyskich meczów. Busby podziwiał mistrzów Europy bardziej niż jakikolwiek inny zespół. Grały tam takie supergwiazdy jak Ferenc Puskás, Didi czy Paco Gento i Busby chciał zaprezentować jego generację młodych graczy na ich tle.

Szkot poleciał do Madrytu w 1959 roku, żeby namówić Real Madryt do przyjazdu na Old Trafford, chociaż wiedział, że towarzyski mecz z Królewskimi kosztował 12 tysięcy funtów, co wtedy było dużą kwotą. Wytłumaczył, że katastrofa w Monachium zrujnowała Czerwone Diabły nie tylko fizycznie, ale również finansowo i poprosił o specjalne traktowanie. Bernabéu odpowiedział: „Musimy hojnie potraktować Matta i Manchester United”.

Ten gest został bardzo doceniony w klubie. Real Madryt przyleciał zagrać za mniej niż połowę normalnej stawki w czasie, kiedy cały świat chciał zobaczyć ich w akcji. Łącznie Czerwone Diabły rozegrały pięć prestiżowych towarzyskich pojedynków z Królewskimi w latach 1959-1962, czyli na kluczowym etapie odbudowy Busby’ego. Każdy mecz był interesujący, pełny niesamowitych umiejętności i dramatyzmu, ponieważ młodzi gracze United starali się dopasować do artyzmu rywala.

Pierwszy mecz rozegrano 1 października 1959 roku i był on transmitowany w telewizji, kiedy Manchesterowi United nie wiodło się w lidze. Na papierze zwycięstwo Realu Madryt 6:1 wygląda na upokorzenie, ale to nie jest cały obraz historii. To był wieczór, aby rozkoszować się najlepszą sztuką futbolu, a piłkarze United zrobili Królewskim honorowy szpaler, gdy wdzięczna publiczność zgotowała Hiszpanom gorącą owację. To była nieoceniona edukacja, żeby stawić czoła takiemu przeciwnikowi, chociaż dyrektor generalny Realu Madryt przyznał, że Bobby Charlton to „klasa światowa w każdym kraju, gdziekolwiek na świecie”.

Madrytczycy prawdopodobnie spodziewali się podobnego rozstrzygnięcia w rewanżu rozgrywanym w kolejnym miesiącu. Zamiast tego spotkanie zamieniło się w thriller z jedenastoma golami, kiedy United strzelili pierwsze dwa gole i prowadzili przez godzinę. Mimo że Real Madryt ostatecznie wygrał 6:5, to Czerwone Diabły były szeroko chwalone za swój występ. The Daily Sketch pisało, że „Supermani z United prawie pokonali Real!”. Di Stéfano powiedział później w The People, że był pod wrażeniem postępów rywala. „Pod wieloma, wieloma względami oni byli lepszym zespołem. Z pewnością oni napędzili nam największego stracha, jakiego mieliśmy od mnóstwa domowych meczów. Napastnicy Quixall, Viollet i Charlton atakowali naszą defensywę niczym ludzie z szablami. Cięli nas na kawałki. Młody McGuinness również zapowiada się znakomicie… Z takimi zawodnikami i Mattem Busbym jako inspiracją dla nich wszystkich, Manchester United musi stać się znów mocny jak kiedyś”.

Busby mówił o Di Stéfano jako o najlepszym środkowym napastniku, jakiego kiedykolwiek widział. Po obejrzeniu, jak Real Madryt eliminuje Barcelonę w półfinale Pucharu Europy w kwietniu 1960 roku, Matt powiedział w The News Chronicle: „Di Stéfano zebrał swoich ludzi jak geniusz, którym jest. Chciałbym, żeby moi młodzi piłkarze mogli być tutaj, żeby zobaczyć w akcji tych arystokratów futbolu w takiej elektrycznej atmosferze”.

Kilka tygodniu później każdy widział pełny zakres maestrii Realu Madryt w finale Pucharu Europy, gdy Blancos rozbili Eintracht Frankfurt 7:3. Di Stéfano, Puskás i Gento byli wtedy w szczycie formy i stworzyli jedno z najlepszych piłkarskich widowisk w historii. Na trybunach Hampden Park znajdował się Alex Ferguson, dla którego to wydarzenie było inspiracją na całe życie.

Kiedy Manchester United rozgrywał z mistrzami Europy trzeci sparing, 13 października 1960 roku, mecz z Old Trafford znów był transmitowany w telewizji, mimo że Czerwone Diabły znajdowały się blisko dołu tabeli ligowej z dorobkiem dwóch zwycięstw w dziesięciu kolejkach. W telewizji transmitowano tylko drugą połowę, ale i tak było to bardzo dużo w czasach, gdy niewiele piłki nożnej na żywo pokazywano na szklanym ekranie.

Daily Herald przeprowadziło wywiad z Ferencem Puskásem, który chwalił „dumnych chłopców z United” i analizował mocne i słabe strony Czerwonych Diabłów. W imponująco spostrzegawczy sposób ocenił zawodników, których widział tylko kilka razy. Zauważył, że Quixall i Charlton mają tendencję do zbyt długiego biegu z piłką, zamiast zdecydować się na podanie. Po raz kolejny United podnieśli się na tę okazję w mglisty, jesienny wieczór przy świetle reflektorów.

Drużyna Busby’ego przegrała 2:3, ale zagrała rewelacyjnie, co The Daily Mail podsumował w następujący sposób: „United przegrali z Realem Madryt, lecz podzielili się chwałą”. Kibice na Old Trafford wybuchli radością, gdy najmłodszy zawodnik na boisku, 17-letni Jimmy Nicholson uderzył z 30 jardów, niemal rozrywając siatkę i dając gospodarzom zasłużoną drugą bramkę.

Busby ciągle wierzył w młodych graczy i tamtego wieczora posłał do gry legendarnego Nobby’ego Stilesa, który miał wtedy 17 lat i dopiero po raz drugi występował w pierwszej drużynie. Mark Pancho Pearson, bohater pierwszego meczu zaraz po Monachium, miał tylko 19 lat, podczas gdy 18-letni Tony Dunne rozpoczynał znakomitą karierę obrońcy, zastępując kontuzjowanego Shaya Brennana.

Prasa to wszystko pokochała. The Daily Express pisał: „Nastoletnie trio zaszokowało Real Madryt”. Wtedy Manchester United miał za sobą trzy mecze towarzyskie z Realem Madryt i przegrał wszystkie z nich, ale był tam heroiczny brak strachu o ich występy. Młodzi zawodnicy uczyli się szybko, niezależnie od wyników. Kiedy United zmierzyli się z Królewskimi kolejny raz, 13 grudnia 1961 roku, Dzieciaki Busby’ego znajdowały się w środku kolejnego kryzysu w lidze, okupując drugie miejsce od końca z zaledwie jednym zwycięstwem w jedenastu meczach.

Busby był krytykowany jak nigdy wcześniej, otrzymując anonimowe obraźliwe listy po porażce u siebie z Evertonem 1:5. Można się zastanawiać, jak ci przeciwnicy Szkota czuli się kilka dni później, kiedy Manchester United pokonał silny Real Madryt 3:1 na oczach 43 tysięcy rozentuzjazmowanych fanów na Old Trafford.

Zainteresowanie prasy tym meczem było ogromne. Relacje były pisane przez różnych reporterów z północnych i południowych edycji The Daily Express. Uwaga skupiła się na 19-letnim Philu Chisnallu, który strzelił otwierającego gola w zaledwie trzecim występie w pierwszej drużynie. Nowy nabytek David Herd rozbił Real Madryt kolejnymi dwoma trafieniami. Hiszpański klub hojnie podarował zwycięzcom pamiątkowy puchar.

Zmotywowani pokonaniem Realu Madryt, United wspięli się do środka tabeli na koniec sezonu. Mimo tego niewielu mogło przewidzieć, że kolejny sezon przyniesie pierwszy ważny puchar po katastrofie w Monachium, FA Cup, który rozpoczynał dni chwały klubu w latach 60. Jednym z pierwszych znaków dotyczących tego, co zaczyna nabierać kształtu, było szokujące zwycięstwo 2:0 w piątym i ostatnim towarzyskim meczu 19 września 1962 roku. Wygrana była zainspirowana przez Denisa Lawa, a to wszystko na oczach 80 tysięcy kibiców na Santiago Bernabéu.

Kapitan Realu Madryt, José Zárraga, wybrał ten mecz na swoje pożegnanie, ale kibice odwrócili się od drużyny, gniewnie wymachując pięściami i wychodząc ze stadionu, kiedy Manchester United prowadził po golach Herda i Pearsona. Jednak ci, którzy pozostali na trybunach, nagrodzili rywali owacją na stojąco. To było pierwsze w historii zwycięstwo angielskiego klubu na Bernabéu.

To było perfekcyjne zakończenie serii pięciu meczów towarzyskich, które pomogły Manchesterowi podnieść się po najbardziej traumatycznym okresie w historii klubu.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Zgadzam się.