– Poprzedni sezon był cudowny. Naszą największą siłą był zespół. Taka też jest filozofia tego klubu. Wraz z mijaniem kolejnych miesięcy nabieraliśmy coraz większego przekonania, że jesteśmy w stanie wygrać na każdym boisku. Nikogo się nie baliśmy. Wiedzieliśmy, co mamy robić i po prostu to robiliśmy – niezależnie od rywala.
– Czy to po meczu z Realem Madryt uświadomiliśmy sobie, że przeżywamy coś szczególnego? Myślę, że do tego doszło nawet nieco wcześniej. Gdy zremisowaliśmy 3:3 z Bayernem Monachium, zdaliśmy sobie sprawę z tego, że jesteśmy naprawdę silni. Po triumfie na Bernabéu wiedzieliśmy, że jeśli będziemy to wszystko kontynuować, to jesteśmy w stanie zajść bardzo daleko.
– Jaki mam obrazek z tamtej nocy? Bramkę Schöne. W pierwszych 20 minutach drugiej połowy czuliśmy wielki nacisk ze strony Realu Madryt, ale po tym trafieniu wiedzieliśmy, że robota została już wykonana. Zabraliśmy im piłkę i już jej nie oddaliśmy. To było coś niesamowitego – bawiliśmy się grą na terenie zespołu, który był triumfatorem trzech ostatnich edycji Ligi Mistrzów. Gdy teraz o tym myślę, to nie mogę w to uwierzyć.
– Koledzy mówili mi, że niektórzy zawodnicy Realu Madryt gratulowali nam stylu gry i intensywności na murawie. Mimo porażki potrafili docenić nasz wysiłek.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się