Nie było to co prawda ostatnie spotkanie sezonu, jednak kontuzja wykluczyła go do końca rozgrywek, a w lipcu zawodnik oficjalnie ogłaszał odejście z klubu. „Nadszedł już czas. Mam 33 lata. Najłatwiej byłoby zostać, ale to ostatnia szansa, by podjąć się gdzieś nowego wyzwania”, mówił tuż przed obraniem kursu na Niemcy.
Raúl odchodził po sezonie, w którym stracił status gracza podstawowego składu. To był dla niego trudny rok, ponieważ praktycznie przez całą karierę nie opuszczał wyjściowej jedenastki. Przed spotkaniem w Saragossie zaliczył passę 10 meczów z rzędu na ławce. Również i w tej ostatniej potyczce na boisku meldował się jako zmiennik, jednak urazu szybko doznał Van der Vaart. Stolica Aragonii zawsze w dziwny sposób sprzymierzała się z Hiszpanem. Raúl strzelił tam bowiem także swojego ostatniego gola dla Królewskich. Jako debiutujący od pierwszej minuty 17-latek zmarnował wszystko, co miał. Na pożegnanie wykorzystał jednak tę ostatnią okazję. Do siatki trafił w 50. minucie, w 51. zmienił go Benzema. Co ciekawe, Raúl gorąco świętował swoje trafienie razem z Cristiano Ronaldo, swoim późniejszym dziedzicem. W następnym sezonie Portugalczyk przejmie po nim także numer na koszulce.
– Saragossa... Zobacz, jak dziwnie nieraz układają się niektóre sprawy. Tam zagrałem swój pierwszy i ostatni mecz dla Realu Madryt. W debiucie miałem wiele sytuacji, ale żadnej nie wykorzystałem. W pożegnalnej potyczce zaś, już z kontuzjowaną kostką tuż przed zmianą, pobiegłem w stronę bramki, Cristiano mi zagrał i mogłem zanotować swoje ostatnie trafienie. Żywię bardzo ciepłe uczucia względem tego miasta i stadionu – wspominał rok temu napastnik przy okazji 25. rocznicy debiutu w barwach Królewskich.
Świadkiem pożegnania Raúla z Realem Madryt był José Aurelio Gay, trener Saragossy, który oglądał na żywo także debiut legendy. – Byłem na obu meczach, na tym drugim jako szkoleniowiec gospodarzy. Minęło już wiele czasu, ale pamiętam, że Raúl miał za sobą dużo czasu bez gry w podstawowym składzie. Z nami także wszedł z ławki i strzelił pierwszego gola. Potem doznał kontuzji i musiał opuścić murawę. Nie wiem, czy Real planował zamknąć na La Romaredzie jego cykl, ale możliwe, że tak było. Los koniec końców chciał, by klamra spięła się na tym samym stadionie – opowiada obecny trener rezerw Espanyolu.
Komentarze (28)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się