Przy okazji urodzinowych kartek dla piłkarzy Realu Madryt człowiekowi nieraz naprawdę trudno uwierzyć w to, jak szybko leci czas. Nagle okazuje się bowiem, że Isco do klubu dołączył bez mała siedem lat temu. Kupowaliśmy go jako cudowne dziecko robiącej wówczas furorę w Europie Málagi, dziś zaś jest jednym z graczy mających najdłuższy staż z obecnej kadry Los Blancos.
Isco przez te wszystkie sezony potrafił dzielić kibiców jak mało kto. Postrzeganie jego stylu gry w najlepszy możliwy sposób uwypukla w futbolowych dyskusjach nasze różnice w rozumieniu piłki nożnej. Jego talent jest niezaprzeczalny, z tym powinien zgodzić się raczej każdy. Odrębną kwestią jest jednak to, czy w naszym odczuciu wykorzystuje go we właściwy sposób. Dla jednych Isco już na zawsze będzie gościem od kręcenia niepotrzebnych kółeczek i spowalniania gry, dla drugich zaś pozostanie graczem, który swoimi technicznymi umiejętnościami w każdej chwili może wymyślić jakieś cudo. Idąc w jeszcze bardziej filozoficznym kierunku, można by też zadać sobie pytanie, czy Andaluzyjczyk tak naprawdę kiedykolwiek w pełni pasował swoim stylem do Realu Madryt.
Dość powiedzieć, że z oceną przydatności zawodnika problemy mieli sami trenerzy. Każdy ze szkoleniowców, z którymi Isco współpracował, starał się szukać na niego nowego sposobu. Ktoś widział w nim kluczowe ogniwo, ktoś inny musiał kombinować z ustawieniem, a jeszcze kiedy indziej po prostu był odstawiany. Dlatego też tak trudno dziś jednoznacznie podsumować te wszystkie lata w jego wykonaniu. Na pewno dobrze jest mieć takiego piłkarza u siebie, ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby w ciągu siedmiu sezonów ktoś wreszcie opracował optymalny plan, jak z nim postępować. Chyba że problem znajduje się po jego stronie... No właśnie, nie za bardzo wiadomo, o co w tym wszystkim właściwie chodzi.
Mimo tych wielu wciąż nierozwiązanych zagadek pobyt Isco w Realu Madryt w liczbach i tak wygląda okazale. W białej koszulce zaliczył równo 300 spotkań, w których strzelił 51 goli oraz zaliczył 52 asysty. Miał też szczęście brać udział we wszystkich najważniejszych sukcesach ostatnich lat. Cztery razy sięgał po puchar Ligi Mistrzów, tyle samo triumfów odnosił w klubowych mundialach, a do tego trzykrotnie wznosił Superpuchar Europy, dwa razy Superpuchar Hiszpanii i po razie zdobywał Puchar Króla i mistrzostwo Hiszpanii.
Poza tym, co zostało napisane we wstępie, życzylibyśmy ci, drogi Franciszku, żebyś miał sposobność jak najczęściej wykorzystywać swój talent w pełni. Jeden Guti w tym stuleciu nam wystarczy.
¡Feliz cumpleaños, Isco!
Wszystkiego najlepszego!
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się