– Pierwsze trzy miesiące były bardzo trudne. Hiszpański futbol był kompletnie inny, bardziej indywidualny, a nie drużynowy.
– Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, a ja wciąż nie miałem domu, żyłem w hotelu. Pewnego dnia byłem na Bernabéu, spotkałem się z Capello i powiedziałem mu, że nie mogę więcej wytrzymać, prosząc go, by pozwolił mi odpocząć. Spojrzał na mnie i powiedział wyraźnie: „Nie zrozumiałeś. Nie odsunę cię”.
– To właśnie w Realu Madryt zacząłem dostrzegać jego umiejętności, to tam poznałem prawdziwego Capello. W Juventusie miał bardzo silny zespół. W finale mistrzostw świata w Berlinie z Francją większość drużyny Włoch stanowili piłkarze Juventusu. Niemniej, w Hiszpanii wygraliśmy Ligę odrabiając w ostatnich kolejkach siedem punktów do Barcelony.
Komentarze (6)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się