– Mój ojciec cierpiał na Alzheimera. Choroba miała niezwykle wyniszczający przebieg. Z początku objawy były bardzo wyraźne, potem nieco zelżały. Nie pamiętał o wielu rzeczach, ale i tak cały dzień śpiewał. Myślę, że chorzy nie zdają sobie sprawy z tego, że tracą pamięć. Ojciec nie zapomniał jednak, że był Don Goyo Benito, piłkarzem Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii. Ostatni raz widziałem go na tydzień przed wybuchem pandemii.
– To była ciężka noc, ponieważ nie mogliśmy być z ojcem w jego ostatnich chwilach. Całą rodziną chcielibyśmy podziękować za wyrazy wsparcia, które napawają nas dumą.
– Ostatnim wspomnieniem ojca jest to, jak przepełniony energią całymi dniami śpiewał. Przez chorobę tracił kontakt z rzeczywistością, ale nawet mimo to nie tracił życiowych sił. Cieszył się życiem i zawsze pomagał nam, gdy upadaliśmy.
– Słynął z tego, że mimo twardej gry był szlachetny. Nigdy nie miał na celu zrobienia komuś krzywdy. Maksymalnie poświęcał się sprawie, zachowując przy tym klasę. Ludzie to widzieli i dlatego poza boiskiem miał ze wszystkimi świetne relacje. Był szlachetny i oddany.
– Mamy nadzieję, że kiedy zakończy się obecny stan, będziemy mogli zgotować ojcu należny hołd. Zasłużył na niego, ponieważ zawsze bronił z całych sił barw Realu Madryt i reprezentacji Hiszpanii.
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się