Menu
/ as.com

Real Madryt odporny na kryzys

Foto: Real Madryt odporny na kryzys
Fot. twitter.com

Przerwa w rozgrywkach związana z pandemią koronawirusa sprawia, że finanse klubów bardzo cierpią. Jednak Real Madryt jest przygotowany nawet na ewentualność, gdy nie będzie mógł przeprowadzać drogich transferów.

Eksperci są zgodni, futbol po pandemii koronawirusa nie będzie taki sam. Skutki odczuje się między innymi podczas okienek transferowych. Kluby, które były najlepiej przygotowane na przyszłość, będą miały ogromną przewagę nad resztą. Real Madryt ma odrobione zadania. Królewscy po przerwie będą mieli już zbudowany kręgosłup drużyny. Mają zakontraktowaną na przyszłość niemal całą drużynę młodych graczy: Valverde, Ødegaard, Vinícius, Kubo… a do tego gwiazdy w defensywie (Courtois) czy z ataku (Hazard). Jest z czego wybierać. Real Madryt jest zabezpieczony.

Blancos i Zidane mają podstawowy skład i zmienników na kolejne lata, a to wszystko dzięki polityce stosowanej w ostatnich latach. „Trzeba sprowadzać przyszłe gwiazdy, zanim ich talent eksploduje i cena wystrzeli w górę w rywalizacji o transfer z takimi klubami jak Manchester City czy PSG”, tak można podsumować działania Królewskich. Okazało się, że taki plan przez niespodziewany kryzys związany z koronawirusem nabiera na wartości.

Courtois i Mendy, podstawowi zawodnicy na długi czas
W defensywie, niezależnie od tego, co się stanie z weteranami Ramosem i Varane’em (obaj muszą przedłużyć kontrakt, z czego sytuacja kapitana jest bardziej delikatna), jest stabilna. W bramce pewne miejsce ma Courtois związany z klubem do 2024 roku. Na końcu umowy będzie miał dopiero 31 lat. Wydaje się, że w końcu uspokoiło się zamieszanie związane z obsadą bramki, które trwało od 2012 roku. W obronie jest Mendy. Francuz sprawia, że nieregularna gra Marcelo nie jest już problemem. Jego kontrakt jest ważny jeszcze przez pięć lat, a sam zawodnik był do klubu sprowadzany z błogosławieństwem Zidane’a. W środku obrony, mimo przeciętnego pierwszego sezonu, jest Militão (22 lata i umowa do 2025 roku), który ma pewne miejsce w reprezentacji Brazylii.

Pomoc pod skrzydłami Pajarito
To krytyczna formacja dla każdego klubu, ale w przypadku Realu Madryt jest ona pod kontrolą. Casemiro jest całkowicie nieoceniony dla Zidane’a i ma jeszcze trzyletnią umowę. Trafił do stolicy Hiszpanii siedem lat temu i kandyduje do roli przyszłego kapitana. Przedłużenie jego kontraktu wydaje się kwestią czasu. Kluczowym punktem przy zapewnieniu stabilności jest Fede Valverde. „Będzie zawodnikiem Realu Madryt na całą dekadę”, można było usłyszeć od przedstawicieli klubu przed dwoma laty, kiedy wydawało się, że dla Urugwajczyka nie ma miejsca. Ten dziwny sezon potwierdził przewidywania. Fede ma ważną umowę do 2025 roku, a jego klauzula, jak w przypadku wszystkich młodych graczy w Madrycie, jest nieosiągalna dla innych klubów.

Magia Ødegaarda i Kubo
Odpowiednia dawka czystego talentu w środku pola jest zagwarantowana przez Ødegaarda i Kubo, którzy przebywają na wypożyczeniu. Norweg przed przenosinami do Realu Sociedad przedłużył umowę do 2023 roku, jednak doskonale dogaduje się z dyrekcją klubu. Jego ojciec, Hans-Erik, utrzymuje świetne relacje z Królewskimi od samego początku, kiedy Martin, mając 16 lat, dołączył do zespołu. Przedłużenie kontraktu nie powinno być problemem. Jego obecność sprawia, że James staje się jeszcze bardziej nieprzydatny, a Blancos mają do tego Kubo. Japończyk nie jest rozwiązaniem na teraz (18 lat i umowa do 2025 roku). Ciągle ma margines na poprawę przed powrotem do Madrytu. Do tego zajmowałby miejsce dla gracza spoza Unii Europejskiej, ale klub już pracuje nad paszportem dla Viníciusa.

Brazylijczycy z Hazardem
W ofensywie Real Brasil jest przyszłością. Vinícius, Rodrygo i Reinier, z których żaden nie skończył jeszcze 20 lat. Pierwsza dwójka z umowami do 2025 roku, a Reni, jak na niego wołają w Castilli, nawet do 2026 roku. Sprowadzenie ich wiązało się z finansowym wysiłkiem (115 milionów euro łącznie), ale ta inwestycja może się zacząć spłacać szybciej, niż przewidywano. Do tego jest wracający po kontuzji Asensio (kontrakt do 2023 roku) i przede wszystkim ostatni wielki transfer na Santiago Bernabéu – Hazard. Pierwszy sezon dla Belga nie był zbyt udany przez kontuzję kostki, która później się odnowiła, ale w Madrycie ma zostać jeszcze na cztery lata. Ofensywna przyszłość Królewskich spoczywa na jego nogach.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!