„Nie wiem jak zacząć, ponieważ to bardzo trudne, ale dzień, w którym się poznaliśmy, to był dzień pierwszego zdjęcia, dzień mojej prezentacji w Realu Madryt. Przyszedłeś narzekając na ból w kolanie, ale podczas prezentacji powiedziałeś coś, z czego zawsze się śmialiśmy: «Myślę, że ten zawodnik zostanie z nami na długi czas».
I tak było, pozostałem na bardzo długo w Realu Madryt, ale na zawsze jako członek twojej rodziny. Od kiedy zmarli moi rodzice, María Luz i ty byliście dla mnie drugimi rodzicami i zawsze będę za to wdzięczny. Dobrze się dogadywaliśmy, ponieważ być może w jakiejś części nasze historie były podobne: skromna rodzina, potrzeba pomocy rodzinie, by wyjść naprzód i spełnianie naszych marzeń poprzez ogromną pracę. Do tego ty byłeś ze starej szkoły. Tych, których jak się o coś prosiło, to dawali to bez pytania dlaczego i po co. Lub tych, którzy by stawać w obronie swoich, byli w stanie wziąć całą winę na siebie bez szukania wymówek.
Zostawiasz niesamowitą kobietę, pięcioro niesamowitych dzieci i 17 wnuków, którzy cię uwielbiają. Ponadto, nie zapomni cię żaden Madridista. Mówię to, ponieważ wiem, co znaczył dla ciebie Real Madryt. Byłeś 7-letnim dzieckiem, kiedy sprzedawałeś z babcią wodę na Bernabéu i doszedłeś do bycia Prezesem, który przyniósł dwie pierwsze Ligi Mistrzów w historii klubu.
Lorenzo, jestem bardzo dumny z tego, że byłem przede wszystkim twoim zięciem, ale też twoim zawodnikiem, chociaż chronologicznie było odwrotnie.
Spoczywaj w pokoju. Nie zapomnij z dumną nosić na marynarce swoich złotych i brylantowych insygniów klubowych, jak zwykle nosiłeś. Wiedz, że rodzina Salgado-Sanz, z twoją córką Malulą, twoimi wnukami Malu, Miguelem i Alánem, oraz służącym nigdy cię nie zapomnimy. Zawsze będziesz obecny w tym domu.
Spoczywaj w pokoju, Don Lorenzo Sanz.
Serdecznie dziękuję za wasze słowa wsparcia”.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się