Ligowe zmagania zaczęły się, tradycyjnie, już w piątek, gdy Real Sociedad zgłosił chęć awansu w tabeli, pokonując imiennika z Valladolid 1:0 i spokojnie czekając na występy bezpośrednich rywali w walce o europejskie puchary. Sobota rozpoczęła się od zwycięstwa Eibaru nad ubiegłotygodniowym pogromcą Królewskich, Levante, w stosunku 3:0. Valencia na własnym terenie pokonała Real Betis 2:1, choć przez zdecydowaną część meczu dominowała wyraźniej, niż wskazywałby na to wynik. Po mniej ciekawym, zakończonym remisem 1:1 spotkaniu Leganés z Deportivo Alavés przyszedł czas na mecz Granady z Celtą, który z kolei zakończył się bez goli. Nie można powiedzieć, by do tego momentu La Liga nas rozpieszczała.
Niedziela natomiast zaczęła się dużo lepiej. Sevilla grała z Osasuną i w pewnym momencie wygrywała 2:0, mając przewagę jednego zawodnika, bo bramkarz gości otrzymał czerwoną kartkę za zagranie ręką poza polem karnym. Nawarczycy jednak pokazali niesamowity hart ducha i doprowadzili do wyrównania, grając w osłabieniu. W doliczonym czasie gry jednak dość szczęśliwą główkę Koundé dobił En-Nesyri i dał Sevilli trzy punkty w bardzo emocjonujących okolicznościach. Następnie Athletic Club pokonał Villarreal 1:0, nieco odpoczywając przed rewanżowymi meczami półfinałów Pucharu Króla, a Espanyol postawił się Atlético i zremisował 1:1. Trzeba zauważyć, że choć Papużki nadal prezentują się dość przeciętnie, to naprawdę w gazie jest De Tomás i co tydzień pokazuje, że poziomem stoi po prostu wyżej od swoich kolegów.
W oczekiwaniu na Klasyk mogliśmy jeszcze oglądać starcie Mallorki z Getafe, które zakończyło się zwycięstwem Los Azulones. Zwycięstwem być może nieco wymęczonym, ale Kubo i spółka po prostu nie dali argumentów, żeby móc sobie dopisać jakiekolwiek punkty. Wreszcie przyszedł czas na kluczowy w kontekście walki o mistrzostwo spektakl na Santiago Bernabéu. Real Madryt sporo cierpiał w pierwszej połowie, ale druga to był już koncert podopiecznych Zidane'a, którzy momentami nie pozwalali swoim rywalom wyjść z połowy. Gole Viníciusa i Mariano przyniosły niesamowicie ważne zwycięstwo, które pozwoliło Los Blancos zameldować się na fotelu lidera ligowej tabeli. Real Madryt znów zależy tylko od siebie.
Najważniejsze mecze 27. kolejki Primera División
Piątek, 6 marca, 21:00 – Deportivo Alavés vs Valencia CF
Sobota, 7 marca, 16:00 – Atlético Madryt vs Sevilla FC
Sobota, 7 marca, 18:30 – FC Barcelona vs Real Sociedad
Sobota, 7 marca, 21:00 – Getafe CF vs Celta Vigo
Niedziela, 8 marca, 21:00 – Real Betis vs Real Madryt
| Górna część tabeli La Ligi 2019/20 | ||||
| Lp. | Drużyna | Mecze | Bramki | Punkty |
| 1. | Real Madryt | 26 | 48:17 | 56 |
| 2. | FC Barcelona | 26 | 62:31 | 55 |
| 3. | Sevilla FC | 26 | 37:27 | 46 |
| 4. | Getafe CF | 26 | 37:25 | 45 |
| 5. | Atlético Madryt | 26 | 29:19 | 44 |
| 6. | Real Sociedad | 25 | 43:31 | 43 |
| 7. | Valencia CF | 26 | 37:38 | 41 |
| 8. | Villarreal CF | 26 | 43:36 | 38 |
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się