Tamta potyczka na Estadi Ciutat de València wpisała się w panujący krajobraz. Real zagrał słabo, ale wygrał po dwóch karnych sprawdzonych przez VAR oraz po kolejnych dwóch niepodyktowanych dla gospodarzy, również obejrzanych na powtórkach. Ponadto Levante dwukrotnie obijało obramowanie bramki Królewskich.
Zwycięską bramkę zdobył wówczas Bale. Głośniej niż o samym trafieniu było jednak o zachowaniu Walijczyka, który podczas świętowania zignorował chcącego pogratulować mu Lucasa. Atakujący wszedł na boisko w drugiej połowie, lecz nim zameldował się na murawie zdążył się rozgrzać i ponownie usiąść na ławce, gdy dowiedział się, że nie będzie pierwszą zmianą Solariego. Gareth postanowił po prostu na siedząco czekać aż trener wezwie go do siebie. Ostatecznie doczekał się. Na placu gry pojawił się w 74. minucie, a po pięciu minutach wpisał się na listę strzelców. Karnego wykonał precyzyjnie, ale mimo to nie był w nastroju, by cieszyć się z resztą kolegów.
O ile sytuacja zespołu ma się zgoła odmiennie, o tyle losy Bale’a toczą się w niemal identyczny sposób. Walijczyk do teraz nie wcielił się w rolę lidera, jaką mu wróżono. W sobotę, o ile problemy żołądkowe mu tego nie uniemożliwią, powróci w miejsce, które raczej nie będzie mu się kojarzyło dobrze.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się