Poniższy tekst został napisany przez zastępcę redaktora naczelnego dziennika MARCA, Carlosa Carpio.
Strata dwóch punktów na Bernabéu z walczącą o utrzymanie Celtą martwi, jednak Real Madryt powinien wykorzystać tę lekcję jako ostrzeżenie przed decydującą fazą sezonu. Drużyna Zinédine'a Zidane'a, która w ostatnich dwóch meczach domowych dała sobie wbić sześć goli, zgubiła gdzieś niezawodność w obronie, która przez tak długi czas zapewniała pewną solidność.
Królewscy nadal realizują bardzo intensywny, wysoki i efektywny pressing, dzięki któremu często odzyskują piłkę w okolicach pola karnego przeciwników. Problem rodzi się natomiast w okolicach własnej szesnastki. Z pewnością spora w tym „zasługa” Marcelo, to jasne, jednak nie zapominajmy, że w kluczowych spotkaniach grać będzie Mendy. Zespołowi nie pomagają też częste wypady na połowę rywali Sergio Ramosa. Zapędy ofensywne kapitana burzą porządek drużyny i często nie mają sensu pod względem taktycznym.
Wczoraj mogliśmy to dostrzec kilkukrotnie. Ramos widział, że jego koledzy, pomimo długiej wymiany piłki, nie potrafią przełamać defensywy Celty i wszystko kończy się ciągłymi wrzutkami Carvajala. Zaskakiwał brak kreatywności w drużynie, w ataku której grali Hazard, Bale i Benzema, a która nie potrafiła znaleźć innego sposobu na pokonanie defensywy rywala niż loteria wynikająca z chaotycznych dośrodkowań. Nic dziwnego więc, że w takiej sytuacji Ramos leci do przodu niczym 7 pułk kawalerii.
Realowi zabrakło tego, czego w nadmiarze miała Celta – dwóch wyśmienitych podających, takich jak Rafinha i Dennis, którzy wykorzystywali przestrzenie w defensywie Królewskich, by posyłać podania śmierci. W oczekiwaniu na odpalenie pary Hazard-Benzema podopieczni Zizou pokazują, że potrzebują większego przekonania w grze ofensywnej. Dlatego tym bardziej nie mogą go tracić w defensywie.
Komentarze (21)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się