Gistau był jednym z najlepszych hiszpańskich felietonistów. Karierę rozpoczynał od tekstów podróżniczych, a po czasie został korespodentenm wojennym z Afganistanu. Po powrocie zajął się publikowaniem felietonów, reportaży, wywiadów i tekstów dla La Razón, ABC czy ostatnio madryckiego El Mundo. Hiszpan przez ostatnie dwa miesiące walczył o życie po doznaniu urazu głowy w czasie praktykowania boksu. Był żonaty i miał czwórkę dzieci.
Dziennikarz był zadeklarowanym kibicem Realu Madryt i często publikował podsumowania wydarzeń sportowych, w tych najważniejszych meczów Królewskich. Był obecny na ostatnich finałach Ligi Mistrzów, które wygrywali Los Blancos. Specjalne komentarze dla El Mundo po jego śmierci napisali Xabi Alonso i Álvaro Arbeloa, jego stali czytelnicy i przyjaciele.
„Czytałem go od lat i we wszystkich dziennikach czy magazynach. Potem miałem przyjemność poznać go i zostać jego przyjacielem. To gość, który każdą sekundę wypełniał czymś bogatym i żywym słowem. Z nim przy stole tematami były II wojna światowa, aktualna polityka, starsza historia czy oczywiście futbol. Nasz futbol. Także ten z dawnych czasów. On świetnie pokazał mi Real z lat 80., za którym tak tęsknił. Ten futbol romantyczny. Juanito, Santillanę i Buitre. Jego wyraźne wspomnienia zachęcały do szukania tych filmików z tamtymi remontadami i wielkimi europejskimi wieczorami na Bernabéu, na których był obecny. Prezentował madridismo oparte na szacunku, jego esencji i prezentujące elegancję wobec rywala. [...] Już za toba tęsknimy, Davidzie”, napisał Alonso.
„Rozmowy z nim były zabawne i przebiegłe, zawsze inteligentne, a na końcu to wszystko było można poczuć w jego tekstach, które angażowały cię od początku do końca. Ja odkryłem go poprzez jego publikacje i w ten sposób zacząłem podziwiać. W szatni Realu czytał go także Xabi Alonso jeszcze zanim, podobnie jak ja, poznał go osobiście. [...] Wydawał się czuć nostalgię za innymi czasami, ale obejmował także teraźniejszość, szczególnie pod względem rodziny. Tęsknił za innym futbolem, ale to nie odbierwało mu ferworu w przeżywaniu także piłki współczesnej. Opisywał z wielką sztuką najlepszą epoką reprezentacji i Ligi Mistrzów, jakie wygrywał jego Madrí. Cierpiał w Lizbonie i cieszył się w Kijowie. Czytanie go potem było ponowną grą i ponownym wygraniem finału. Dziękuję za to wszystko, Davidzie”, napisał z kolei Arbeloa.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się