Nazwisko Garetha Bale'a regularnie pojawia się na konferencjach prasowych Zinédine'a Zidane'a. O Walijczyka pytali już chyba wszyscy. Od powrotu Francuza na ławkę trenerską Realu Madryt, zwłaszcza po spotkaniu z Rayo Vallecano w ubiegłym sezonie, szkoleniowiec notorycznie jest… a właściwie był pytany o piłkarza z numerem 11.
Tamten sezon dobiegł końca, wszyscy wybrali się na urlopy, by w Kanadzie wrócić do pracy. Zidane dalej nie mógł odpędzić się od pytań o Garetha. Wreszcie w Houston wypalił, że najlepiej by było, gdyby Bale odszedł jak najszybciej. Nie odszedł, wrócił do Madrytu i rozpoczął się sezon. Zawsze, gdy Zidane pojawiał się w sali w Valdebebas, by wziąć udział w przedmeczowej konferencji prasowej, pytano go o Bale'a.
Do wczoraj. Nie było ani jednego pytania o Walijczyka przed pucharową potyczką z Realem Sociedad. 30-latek nie grał od meczu z Unionistas Salamanka, w którym zdobył bramkę, ale tuż po przerwie zszedł z powodu problemów zdrowotnych. Urazu nie ma, ale… nie ma też Bale'a, który ciągle nie wrócił do gry. Zniknął. Bernabéu za nim nie tęskni, a drużyna wygrywa i wygrywa. Zapomniano o nim nawet na konferencji prasowej.
Komentarze (48)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się