Wypowiedzi Monchiego po meczu z Realem Madryt można przeczytać tutaj.
***
Czy ma pan jakieś wyrzuty sumienia po tym, co stało się na Bernabéu, po tym ogromnym gniewie i wypowiedziach, jakich pan udzielił?
Cóż, nie ma żadnych wyrzutów. Jutro mamy bardzo ważny mecz, starcie pucharowe, gdzie nie ma marginesu na błąd w rozgrywkach, z którymi wiążemy ogromne nadzieje. Co do tego, co zdarzyło się zaraz po moich wypowiedziach, chcę powiedzieć niewiele, ale jednak uważam, że mam prawo do odpowiedzi przy nawałnicy felietonów, komentarzy czy krytyki, jaka pojawiła się poza Sevillą czy sevillismo. Chcę głównie powiedzieć, że absolutnie, ale gdy mówię absolutnie, znaczy to absolutnie, w ogóle nie obchodzi mnie to, co mówi się poza moim otoczeniem, a moim jedynym otoczeniem jest Sevilla. Ja wyznaję dwie religię: katolicką i sevillistą. Na tej podstawie wpływa na mnie wszystko, co jest czerwono-białe. To jest moja religia - sevillismo. Reszta nie ma dla mnie znaczenia.
***
Na pytanie zaraz po dyrektorze odpowiedział także prezes Pepe Castro [na zdjęciu po lewej]: „Ja też chcę powiedzieć słowo w tym temacie. Uważam, że Monchi reprezentuje wszystkich i każdego sevillistę z osobna od prezesa po ostatniego karnetowicza i ostatniego sympatyka. Nie można atakować kogoś za wypowiedź. Tą wypowiedź każdy rozumie, jak chce rozumieć, ale niektórzy chcą po prostu na jej podstawie atakować. Dlatego moim zdaniem już wystarczająco o tym mówiliśmy i od teraz w tym domu nie będzie powiedziane absolutnie nic na ten temat. Mamy jutro ważny mecz z Levante, musimy pozostać w Pucharze i musimy myśleć o codzienności oraz rozwoju naszej organizacji. Dlatego ta sprawa jest zamknięta pod każdym względem i w tym domu nikt więcej nie wypowie się na ten temat”.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się