Sevilla przyzwyczaiła już swoich kibiców do tego, że ma dwie twarze. Z jednej strony jest drużyną, która na własnym stadionie potrafi się postawić każdemu rywalowi. Z drugiej jednak ewidentnie nie radzi sobie na wyjazdach – zwłaszcza w starciach z tymi największymi. Najlepszym przykładem jest tutaj Santiago Bernabéu, na którym Andaluzyjczycy notują katastrofalną wręcz passę dwunastu porażek z rzędu.
Piłkarze Realu Madryt mogli już przywyknąć do tego, że Sevilla budzi grozę tylko w meczach rozgrywanych na Sánchez Pizjuán. Co prawda w obecnym sezonie podopiecznym Zinédine'a Zidane'a udało się wyszarpać trzy punkty ze stolicy Andaluzji, ale wcześniej zanotowali cztery porażki z rzędu. Poza Sewillą drużyna prowadzona obecnie przez Julena Lopeteguiego nie radzi sobie zarówno na Bernabéu, jak i na Camp Nou, Wanda Metropolitano, Mestalli czy San Mamés.
W ostatnich latach największym problemem jest jednak stadion Królewskich. Na przestrzeni tych dwunastu porażek zdarzały się również te bardziej dotkliwe, jak na przykład 3:7 za Unaia Emery'ego czy 0:5 za Eduardo Berizzo. Wydawało się, że do przełamania mogło dojść w poprzednim sezonie. Wówczas ekipa Santiago Solariego nie miała już praktycznie żadnych szans na mistrzostwo Hiszpanii, a i tak pokonała przyjezdnych z Andaluzji 2:0. Sevilla po raz ostatni wygrała na Bernabéu w sezonie 2008/09. Drużyna prowadzona wówczas przez Manolo Jiméneza podbiła stadion Królewskich wygrywając 4:3.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się