Jego szanse na występy nawet pomimo nieobecności Hazarda, Bale i Benzemy wydawały się minimalne. Prędzej można było spodziewać się, że napastnik jak zwykle w najlepszym przypadku nie podniesie się z ławki.
Tym niemniej w starciu z Valencią Mariano przy stanie 3:0 pojawił się na boisku. Zidane postanowił zmienić nieco nastawienie i dał atakującemu, którego w akcji nie widzieliśmy od początku sierpnia, osiem minut. Można było pomyśleć, że był to swego prezent na pocieszenie przy rozstrzygniętym wyniku. Potem jednak przyszedł finał, w grze było trofeum, a Mariano po raz kolejny otrzymał szansę. Tym razem trudno mówić wyłącznie o „śmieciowej” końcówce. Wręcz przeciwnie.
Hiszpan w 83. minucie ponownie zmienił Lukę Jovicia. Tym samym Mariano najpierw dograł pozostające do końca podstawowego czasu siedem minut, a następnie zaliczył całą dogrywkę. Obecność 26-latka dało się zauważyć. Przy kilku okazjach kręcił się koło gola. Koniec końców dołożył też swoją cegiełkę do ostatecznego triumfu.
Komentarze (34)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się