Wobec zaistniałej sytuacji naprawdę trudno było, by Luką Joviciem nie zaczęły interesować się największe kluby Europy. W gronie potencjalnych nabywców nie mogło zabraknąc rzecz jasna Realu Madryt. Królewscy ostatecznie wygrali wyścig po jednego z najbardziej obiecujących napastników młodego pokolenia, płacąc za niego około 60 milionów euro. Urodzony w Bośni Serb we wczorajszym meczu z Athletikiem Bilbao zamknął swoje pierwsze półrocze w stolicy Hiszpanii. Dziś zaś obchodzi swoje 22. i siłą rzeczy pierwsze w barwach Królewskich urodziny.
Te minione kilka miesięcy z kilku powodów na pewno dla atakującego nie były łatwe. Wielki klub, wielkie nadzieje, konieczność budowania swojej pozycji od nowa, brak statusu najwiekszej gwiazdy w zespole, no i rzecz jasna fantastyczny Karim Benzema. Każda z wymienionych spraw po trochu złożyła się na to, że obecnie jeszcze nie możemy mówić o najlepszej wersji Luki Jovicia. By nie powiedzieć wprost – na tę chwilę kompletnie nie wiemy, na co go tak naprawdę stać.
Reprezentant Serbii grał jak dotąd rzadko, a jak już grał, to zazwyczaj meldował się na boisku z ławki rezerwowych. Na jego transfer podobno mocno naciskał sam Zidane, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że francuski szkoleniowiec jak ognia unika wystawiania go w składzie razem z Karimem Benzemą. Z Karimem Benzemą, który w aktualnej dyspozycji jest graczem absolutnie nie do wygryzienia.
Jović w sumie spędził w tym sezonie na murawie 423 minuty, w trakcie których zdołał zdobyć zaledwie jedną bramkę. Margines do poprawy jest zatem spory zarówno pod względem czasu gry, jak i dokonań strzeleckich. Na razie obie te rzeczy poniekąd wzajemnie się nakręcają. Jović być może strzelałby więcej goli, gdyby częściej grał, ale też być może częściej by grał, gdyby w swoich dotychczasowych wystepach pokazał nieco więcej. 423 minuty to mało, ale jest to też chyba wystarczający czas na trafienie do siatki więcej niż jeden raz.
Dlatego też z okazji 22. urodzin życzymy ci, Luka, byś twój moment przełamania nastapił jak najszybciej. By groźna była nie tylko twoja mina à la Ivan Drago, lecz także gra pod bramką rywala. Na pewno tkwi w tobie duży potencjał, czasami jednak trzeba po prostu nieco więcej cierpliwości niż zazwyczaj.
Sve najbolje, Luka!
Wszystkiego najlepszego, Luka!
Komentarze (26)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się