Chce się wręcz krzyczeć – PRZECIEŻ REAL BYŁ LEPSZY. No był. Lepiej podawał, lepiej przyjmował, lepsza technika, gramy w piłeczkę. I tak dalej. Ale to nie jest jest strzelectwo i tu lepszy nie musi wygrać. Może dlatego, że tu liczą się gole. Vinícius, Benzema, Kroos, Nacho, Jović… Każdy z nich miał świetne szanse na swoje gole, ale jakoś nic nie chciało wpaść.
Jakoś nic nie chciało wpaść… Brzmi to nie mniej frustrująco niż to, co widzieliśmy. Była przecież nie najgorsza gra, był sytuacje, było ich tworzenie… Ale dalej nie było goli.
Co poza skutecznością zawiodło? Można miec pretensje większe lub mniejsze do Rodrygo czy Mendy'ego, ale nawet przy tym nie można zapominać o tym, co działo się z przodu. Bo przecież przy tych sytuacjach nie możesz przegrać. Poprzeczka Kroosa, poprzeczka Nacho, słupek Jovicia, strzały Benzemy prosto w bramkarza, pinball Viníciusa w polu karnym Athleticu…
Nie dało się tego bezbramkowo zremisować.
Real Madryt – Athletic Bilbao 0:0
Real Madryt: Courtois; Carvajal, Militão (57' Nacho), Ramos, Mendy; Modrić, Valverde, Kroos; Rodrygo (62' Bale), Benzema, Vinícius (72' Jović).
Athletic: Unai Simón; Lekue, Yeray, Núñez, Iñigo Martínez, Yuri; Dani García, Vesga; Raúl García, Williams (86' Beñat), Kodro (73' Villalibre).
Komentarze (343)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się