Postęp w grze Realu Madryt był widoczny pod bramką przeciwnika dzięki goleadom w spotkaniach z Leganés, Gatasarayem czy Eibarem, jednak jest jeden element w grze Królewskich, który być może został przeoczony przez innych, ale z pewnością nie przez Zinédine'a Zidane'a. Drużyna zaczęła bronić o wiele wyżej i z większą intensywnością. Wszyscy, począwszy od Benzemy, są zaangażowani w pressing i zespół znacznie zawężył przestrzeń między poszczególnymi formacjami. Obrońcy podeszli wyżej i „popchnęli” kolejne linie. W żadnym ze wspomnianych wyżej meczów Los Blancos nie stracili goli, jednak dużo więcej mówi fakt, że w 12 spotkaniach rozegranych od porażki na Majorce, Real Madryt aż siedmiokrotnie zagrał na zero z tyłu.
Po przegranej na Son Moix, która była punktem zwrotnym ekipy Zizou w bieżącym sezonie, Królewscy znacznie poprawili się w grze defensywnej. W 12 meczach drużyna straciła 6 bramek, co daje średnią 0,5 gola straconego na spotkanie. Dla porównania, w pierwszych 11 grach tej kampanii (od inauguracji z Celtą na Balaídos do porażki na Majorce) Królewscy kapitulowali 14 razy (średnio 1,27 bramki na mecz). Tylko trzykrotnie udało się zachować czyste konto – z Sevillą, Osasuną i Atlético).
Jedną z najważniejszych postaci tej poprawy jest Thibaut Courtois, ale nie tylko Belg zanotował znaczny postęp. Na zdecydowanie wyższym poziomie w ostatnich tygodniach grają chociażby Raphaël Varane czy Dani Carvajal. Nawet kontuzja Marcelo nie popsuła planów Zidane'a, który obsadził lewą stronę defensywy silnym Ferlandem Mendy'm. Do tego dochodzi oczywiście ogromna praca wykonywana przez Casemiro, który momentami staje się trzecim stoperem drużyny. Zizou będzie musiał pogłówkować, by absencja Brazylijczyka w spotkaniu z Athletikiem nie odbiła się na dobrej dyspozycji drużyny w grze obronnej.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się