Pierwszą z nich jest ustawienie w środku pola pary Casemiro-Fede, która jest określana jako ściana nośna tej drużyny. Brazylijczyk i Urugwajczyk mieliby być tarczą antiMessi, podczas gdy pozostałych dwóch pomocników z systemu 4-4-2 (Kroos, Modrić lub Isco) odpowiadaliby za płynność i budowanie gry Królewskich.
Drugą możliwością jest większe wsparcie ze strony Ramosa i Varane'a. W tym wariancie chodzi o zredukowanie przestrzeni dla Messiego pomiędzy linią obrony i pivotami, w szczególności Valverde. Trzecią opcją jest indywidualne krycie Messiego przez Fede, co jest jednak bardzo ryzykowne. Sam Zizou przejechał się na tym pomyśle w swoim przedostatnim Klasyku z grudnia 2017 roku, który zakończył się porażką 0:3 na Bernabéu. Wówczas plastrem Messiego był Kovačić. Przy jednym z kontrataków Chorwat był tak poświęcony kryciu Argentyńczyka, że zupełnie odpuścił walkę z Rakiticiem, który miał autostradę do bramki Królewskich, co skończyło się stratą bramki na 0:1.
Przed laty to Mourinho był tym, który zarywał noce, by znaleźć sposób, który ograniczyłby rolę Messiego. W maratonie Klasyków w latach 2011-2012 Portugalczyk wymyślił system, w którym w środku pola wystawił Pepego, który miał być plastrem La Pulgi. W 2013 roku na podobny krok zdecydował się Ancelotti, który przesunął nieco wyżej Ramosa. Parę stoperów tworzyli wówczas Varane i Pepe, a Hiszpan odpowiadał za utrudnianie życia Messiemu w jego ulubionym obszarze boiska. Nie przyniosło to oczekiwanego rezultatu. Los Blancos przegrali 1:2, a Messi popisał się asystą przy bramce Mathieu. Po kilku miesiącach Ancelotti przyznał, że ta taktyka była błędem.
Leo Messi podchodzi do grudniowego Klasyku w świetnej dyspozycji. Zidane ma dziewięć dni, by wymyślić formułę, która skutecznie wyłączyłaby z gry zdobywcę Złotej Piłki.
Komentarze (58)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się