Wczoraj wieczorem trudne zadanie czekało podopiecznych Simeone, ponieważ mierzyli się oni na wyjeździe z Villarrealem. Jak można było podejrzewać, w starciu z mocniejszym rywalem ich słabsza dyspozycja nie dobiegła końca i choć zachowali czyste konto, to w ataku ponownie zobaczyliśmy bardzo niewiele, żeby nie powiedzieć „nic”. Posucha strzelecka trwa, trwają też kolejne straty punktów Atlético, które spadło obecnie na 6. miejsce i do liderujących Realu i Barcelony traci aż 8 punktów.
Sobota natomiast rozpoczęła się od spotkania Realu Madryt z Espanyolem na Bernabéu, które Królewscy wygrali 2:0. Mieliśmy nadzieję na dużo ciekawsze widowisko, ale ostatecznie liczą się trzy punkty. Wyraźnie było widać, że podopieczni Zidane'a mają już w głowach nadchodzący wielkimi krokami bardzo ważny tydzień i choć przed starciami na Mestalli i Camp Nou jeszcze czeka nas mecz w Belgii, to nie można ich za to winić. Można mieć pretensje do Zizou za późno przeprowadzane zmiany, ale to nie jest zbyt poważny zarzut, jeśli spojrzymy na pozycję jego ekipy w tabeli.
W oczekiwaniu na odpowiedź Barcelony, która swój mecz rozgrywała dopiero wieczorem, mieliśmy okazję oglądać starcie Granady z Deportivo Alavés, gdzie beniaminek wreszcie przerwał złą passę i wygrał 3:0 oraz derby Walencji, w których to świetną remontadą popisali się podopieczni Celadesa. Przegrywali 0:2, by ostatecznie, z dużym udziałem Kévina Gameiro, wygrać 4:2 i zameldować się na siódmym miejscu w tabeli. Wreszcie wieczorem przenieśliśmy się na Camp Nou, gdzie już po kilku minutach było jasne, że Mallorca (poza oczywiście Take Kubo) niekoniecznie dojechała na stadion i po golach Griezmanna oraz Messiego jasne było, w którą stronę to spotkanie pójdzie. Oczywiście, goście nawet dwukrotnie odpowiadali za sprawą trafień Budimira, ale były to jedynie bramki obniżające satysfakcję kibiców Barcelony, która bawiła się z rywalami z Balearów. Ostateczny wynik, 5:2, sprawia, że Katalończycy powtórnie meldują się na fotelu lidera, górując nad Realem Madryt bilansem bramkowym. Oczywiście trzy bramki Messiego powodują również, że przeskakuje on w klasyfikacji Pichichi Karima Benzemę, co, miejmy nadzieję, podrażni dumę Francuza.
|
Górna część tabeli La Ligi 2019/20 |
||||
| Lp. | Drużyna | Mecze | Bramki | Punkty |
| 1. | FC Barcelona | 15 | 41:18 | 34 |
| 2. | Real Madryt | 15 | 32:11 | 34 |
| 3. | Sevilla FC | 15 | 19:14 | 30 |
| 4. | Real Sociedad | 15 | 26:18 | 26 |
| 5. | Athletic Bilbao | 15 | 17:9 | 26 |
| 6. | Atlético Madryt | 16 | 16:10 | 26 |
| 7. | Valencia CF | 16 | 26:23 | 26 |
| 8. | Getafe CF | 16 | 23:16 | 24 |
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się