– W 2014 roku moje życie zmieniło się, ale całkowicie na lepsze. To ciekawe, bo gdy wyjeżdżałem do Hiszpanii i przeszedłem do Albacete, ludzie pytali mnie: jak możesz jechać do klubu z Segundy? To nie miało dla mnie znaczenia, bo uznawałem, że jeśli Albacete nie awansuje, spróbuję pokazać się przed innymi ekipami i pójść wyżej.
– Real był moim celem? Zawsze od małego chciałem tam grać, to było jasne. W tamtym momencie powiedziałem Realowi „tak”, a nie znałem nawet warunków kontraktu. Mój agent spotkał się z Realem i od razu do niego zadzwoniłem z pytaniami czego chcą, ile oferują, na ile lat możemy podpisać kontrakt. On odpowiedział, że oni jedynie stwierdzili, żebyśmy zgodzili się na transfer i zapewnili, że nie podpiszemy umowy z nikim innym. Ja miałem wtedy wiele propozycji i to z wielkich klubów, ale powiedziałem mu, żeby się zgodził.
– Zawsze sobie myślałem: co zrobię, gdy podpiszę kontrakt z wielkim klubem? Będę krzyczeć? Płakać? Podskoczę? Zawsze patrzyłem w przyszłość na ten moment i zastanawiałem się, co wtedy zrobię. Pamiętam, że gdy przekazano mi, że przechodzę do Realu, byłem w łóżku i ostatecznie ani nie podskoczyłem, ani nie płakałem, ani nie zrobiłem niczego. Chciałem pewnie zrobić wszystko w jednym momencie, a ostatecznie nie zrobiłem niczego.
– Dlaczego nie jestem już w Realu Madryt? Dla mnie to już przeszłość. W życiu zawsze staram się pozostać przy dobrych rzeczach. Z Zidane'em mam dobre wspomnienia. To trener, z którym wygraliśmy wszystko i u którego przeżyłem wiele radości. On w swoim czasie wiele razy mnie bronił i jako że rodzice wpoili mi bycie wdzięcznym, to jestem mu wdzięczny za zaufanie, jakim obdarzał mnie w tamtym czasie. Są jednak rzeczy, które nie wiem dlaczego się dzieją, ale się dzieją i trzeba się z nimi zmierzyć.
– Ktoś mnie zawiódł w ostatnich miesiącach? Nie myślę w takich kategoriach, że ktoś mnie zawiódł czy nie zawiódł. W Realu może uznano, że to nie jest już mój czas, by tam być i przyszła ekipa, która przekazała mi, że we mnie wierzy i która zapewniła, że mogę jej wiele dać.
– Powrót na Bernabéu? Próbowałem podejść do tego z naturalnością. To było jednak dziwne, bo miałem jakieś swoje zwyczaje, a nie minęło tak dużo czasu od odejścia z Realu. Więc gdy dzień wcześniej przyjechaliśmy na trening i zapoznanie się z obiektem, ruszyłem wstępnie do szatni na lewą stronę, a przecież goście mają szatnie po prawej stronie. To na końcu coś normalnego. W meczu wylosowaliśmy rozpoczęcie na połowie, na której zwykle zaczyna Real. Gdy usłyszałem śpiewy fanów, także w moim kierunku, za co jestem wdzięczny, to poczułem jakby to znajome uczucie. Poczułem coś, co przeżywałem w przeszłości i to było coś pięknego.
– Będę dozgonnie wdzięczny wszystkim, którzy wierzyli we mnie, gdy tam grałem. Popełniałem błędy, ale ludzie stamtąd mnie wspierali, a z dobrych chwil zapamiętam świętowania na stadionie, gdy wywoływano nas jednego po drugim. Tamte okazy sympatii zachowam w sercu na zawsze. Prawda jest taka, że jestem za to wszystko bardzo wdzięczny.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się