– Wiedziałem, że będę trenerem od momentu zakończenia kariery piłkarza. Gdy grałem, przypuszczałem, że to mi się spodoba. Na boisku nie tylko grałem, ale próbowałem zrozumieć i analizować to, co robię. Mam w domu dwa notesy, w których zapisywałem ważne dla mnie rzeczy: wypowiedzi trenerów, słowa na temat gry, a także rzeczy ważne dla umysłu zawodnika. Wiedziałem, że mój cykl w futbolu będzie trwać dłużej i że to wszystko mi się przyda.
– Moje przeznaczenie to poprowadzenie wielkiego klubu? Czas pokaże. Jestem początkującym trenerem. Będę chciał, jeśli będzie to możliwe, wybierać miejsce pracy. Na razie podoba mi się w Realu Sociedad. Chcę stawiać naturalne kroki, a nie cokolwiek wymuszać. Rozpoczęcie wszystkiego w San Sebastián, moim domu, ma dla mnie sens.
– Idealny trener? Musi być znawcą gry i ekspertem od zarządzania ludźmi. Kto dzisiaj ma obie te cechy... Widzę Jürgena Kloppa i nie mówię tego dlatego, że grałem w Liverpoolu. On ma charyzmę. Po meczach widzisz, jakie ma stosunki z zawodnikami. Jest z nimi blisko, ale osiąga przy tym wysokie i naturalne wskaźniki przygotowania do gry. To emocjonalne połączenie z piłkarzami wynika także z więzi, jakie tworzy z klubami. To coś złotego dla trenera. Umie to robić też Guardiola czy Rafa Benítez. Z kolei Mourinho naznaczył mnie umiejętnością czytania meczów i zdolnością reagowania, gdy tego potrzeba.
– Rywal z boiska, którego pozyskałbym do swojej ekipy? Zizou. Mógłbym wymienić ich dziesięciu, ale on zawsze kojarzy się z jednym z moich pierwszych profesjonalnych wspomnień. Gdy w 2001 roku grałem swój pierwszy mecz na Santiago Bernabéu, pomyślałem sobie: „Jest nas 21 i jest on”. On fruwał nad boiskiem. Miałem wtedy 20 lat i on był pierwszym zawodnikiem, który wywarł na mnie takie wrażenie.
– Zidane jako trener jest wzorem? Nie wiem, to taki powiedzmy „wyjątkowy” wzór. Porównując go do reszty, on jest na innym poziomie. Wygrać w Realu Madryt trzy Ligi Mistrzów w 2,5 roku... Wszystko potoczyło się dla niego tak szybko. Ja nawet nie próbuję robić wszystkiego w takim tempie.
– Co dzisiaj robi różnicę w futbolu? Dla mnie robi ją głowa. Dyspozycja fizyczna jest oczywiście ważna, ale głowa... Chodzi o zarządzanie emocjami, motywację, ale także inteligencję przy podejmowaniu decyzji. Im więcej dobrych graczy w tym względzie posiadasz, tym lepszą będziesz mieć drużynę. Gdy głowa działa, działają też nogi. Gdy brakuje głowy, nogi nie niosą. Grałem mecze w odstępie 48 godzin i jeśli czułem się dobrze w głowie, grałem dobrze. W innych przypadkach miałem tydzień na przygotowanie się do kolejnego spotkania, ale czułem się zmęczony, bo nie czułem się dobrze pod względem mentalnym.
– Rozwój futbolu w ostatnich 20 latach? Rozwinęło się przede wszystkim przygotowanie do meczów. Oczywiście pod względem fizycznym, ale nie tylko. Chodzi o zaplanowanie konkretnego meczu i starcia z tym jednym rywalem. Przez cały dostępny czas trenerzy próbują przewidzieć, co wydarzy się w trakcie najbliższego spotkania i wykorzystać słabości rywala. Oni widzą mecze jako małe bitwy, a zwycięstwa w tych bitwach pozwalają wygrać wielką wojnę. Pod tym względem futbol staje się coraz bardziej wyrafinowany. Mamy makrofutbol i mikrofutbol. Dążymy coraz bardziej do mikrofutbolu. Ja to uwielbiam, bo lubię zrozumieć, jakie małe kroki postawić, by dojść do wielkich rzeczy.
– Różne style między Conte i Guardiolą a na przykład Zidane'em i Valverde? Zidane czy Valverde mają inną filozofię: oni chcą wyciągnąć jak najwięcej ze swoich zawodników. Brak głównej idei może być pozytywny, bo pozwala ci się dostosowywać do rywala i być bardziej elastycznym... Myślę jednak, że Simeone czy Guardiola też to potrafią. Dzisiejszy Pep jest inny od tego z Barcelony. On zmienił się w Niemczech i teraz w City. W Bayernie graliśmy dużo środkiem, a akcje kończyliśmy na skrzydłach. W Barcelonie on grał Xavim, Messim i Iniestą w środku i tam wszyscy do nich dołączali. W City próbują dominować mecze, ale są też Sané czy Sterling, którzy potrafią atakować wolną przestrzeń. Pep jest bardzo inteligentny. On wie, jak interpretować pracę w różnych ekipach i rozgrywkach. Nikt nie zna futbolu jak on. Gdy zaczyna mówić, słuchanie go jest przyjemnością.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się