Na pomeczowej konferencji Zidane stwierdził, że zabrakło wszystkiego po trochu. Dodał też jednak, że nie jest zmartwiony i że trzeba po prostu tę sytuację naprostować.
Już tamtego dnia rozpoczął się proces rekonstrukcji drużyny. Rekonstrukcji będącej dziełem Zidane’a, którego coraz częściej kwestionowano i za którego plecami już czaił się José Mourinho. Media mocno nakręcały temat powrotu Portuglaczyka aż do momentu, gdy Sergio Ramos stanął w obronie Zidane’a przed kluczową potyczką z Galatasarayem. „Wszyscy wiedzą, że szatnia jest w stanie skoczyć za nim w ogień. Najłatwiej jest powiedzieć, że Zidane zostanie z nami do końca sezonu. To pozwoli uniknąć wątpliwości, które tak naprawdę wszystkich stawiają w niekomfortowej sytuacji. Zizou zasługuje na trochę szacunku”, powiedział publicznie kapitan.
„Jeśli go kochacie… wygrajcie”, brzmiał tytuł z okładki Marki przed wspomnianą konfrontacją z Galatasarayem. Zidane odstawił Viníciusa, Isco, Jamesa i Jovicia oraz innych, którzy zawiedli na San Moix. Przyszedł czas na rewolucję. Czas na Valverde, Rodrygo kosztem Viníciusa oraz coraz lepszego Hazarda. Brak Keylora w końcu dodał też skrzydeł Courtois. Mieszanka zadziałała. Real Madryt wygrał w Stambule i wreszcie cofnął się znad przepaści. W lidze natomiast odczucia także są już o niebo lepsze. Wróciły goleady, a jedyny wyjątek stanowiło starcie z Betisem, gdzie jednak nie brakowało ani okazji, ani dobrej gry. Zespół o wiele lepiej funkcjonował też w obronie. Benzema wrócił do strzelania, a stara gwardia, jak Carvajal, Casemiro czy Kroos odnalazła swój optymalny poziom. Valverdy i Rodrygo wnieśli z kolei powiew świeżości.
Pozytywne wrażenia potwierdziły się w meczu z PSG, który po srogim laniu w stolicy Francji w kalendarzu był zaznaczony na czerwono. Real koniec końców nie wygrał, a Liga Mistrzów nie wybacza, jednak zespół na nowo pokazał, że jest w stanie zaprezentować świetną grę z najmocniejszymi rywalami. Paryska mgła wreszcie zaczęła opadać. Niewykluczone, że pod względem stylu był to najlepszy mecz Królewskich w tym sezonie. Do tego stopnia, że nawet wyjątkowo surowi i krytyczni wobec swoich piłkarzy kibice na Bernabéu do domów udali się uśmiechnięci. Drużyna wreszcie gra tak, jak się tego od niej oczekuje. Wielka w tym zasługa Zidane’a. Francuz był mocno krytykowany, ale dostał odpowiedź od szatni, która nie widzi nikogo innego za sterami.
Komentarze (24)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się