Jak w Peñarolu odbiera się „efekt Valverde”?
Z wielką pasją. Fede miał 10 lat, kiedy przyprowadził go tu Néstor Gonçalves. Przedstawił mi go w sposób bardzo kulturalny, zwracając się do Fede per „pan” i powiedział: „To jest pan Valverde i będzie crackiem tego kraju”. Od tamtego momentu dołączył do kategorii młodzieżowych i rozwijał się aż do fenomenu, którym jest obecnie.
Dokąd może dotrzeć?
Valverde zdobędzie Złotą Piłkę. To jeden z wielkich piłkarzy, którzy pochodzą z tej ziemi, jak Luis Suárez i Diego Forlán. Nie wiem, czy w tym roku, czy w ciągu dwóch lat, ale ją zdobędzie, ponieważ ma elegancję, której nie ma nikt. On rozumie futbol i wszystko, co on oznacza.
Kto jako pierwszy się po niego zgłosił?
Arsenal. Zaprosili go na poznanie ośrodka treningowego, kiedy miał 16 lat. Zgodziliśmy się, ale powiedzieliśmy im, że nie będzie grał, ponieważ baliśmy się, że odniesie kontuzję. Ale Arsenal nalegał, że musi grać i zapewniliśmy sobie odszkodowanie w wysokości sześciu milionów euro, jeśli doznałby urazu. Po kilku miesiącach przylecieli do Montevideo, by go kupić, ale ich oferta była zbyt niska i nie doszliśmy do porozumienia.
Przed Realem był tylko Arsenal?
Nie! Byli też United i Barça. United szybko się wycofali, a Barça nie chciała zapłacić ceny, o którą prosiliśmy, nawet się do niej nie zbliżyła. Stracili tak wielkiego piłkarza, bo nie chcieli płacić.
W jakim momencie zatrzymały się negocjacje z Barceloną?
W momencie, w którym nie chcieli podwyższyć swojej początkowej oferty.
Odszedł do Realu...
Real mocno postawił na Fede, ponieważ Juni Calafat widział w nim coś szczególnego. Zapłacili pięć milionów i inne zmienne, których nie można policzyć. Czas pokazał, że sprowadzając go trafili w dziesiątkę.
Jego pierwszy trener, Néstor Gonçalves, powiedział nam, że mówili na niego El Pajarito, ponieważ latał po boisku. Jak to właściwie było?
Był taki sam, jak widzicie go teraz. On jest wszędzie...
Komentarze (33)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się