Gdy Real Madryt rozpoczynał konstrukcję nowego projektu, zdawał sobie sprawę z tego, że jednym z priorytetów będzie temat dotyczący bramek. Cristiano Ronaldo zostawił bowiem po sobie lukę, której wypełnienie wydaje się niemożliwe. Pod tym względem w poprzednim sezonie na wysokości zadania stanął tylko Karim Benzema, który zdobył 30 bramek. Jednak sam Francuz to zdecydowanie za mało, dlatego w klubie postanowiono go wesprzeć Edenem Hazardem i Luką Joviciem. Nikt jednak nie mógł zakładać tego, że ich początki na Santiago Bernabéu będą aż tak niemrawe.
W poprzednim sezonie zarówno Belg, jak i Serb byli wyróżniającymi się zawodnikami w swoich zespołach. Ten pierwszy poprowadził Chelsea do triumfu w Lidze Europy, a sezon zakończył z 18 bramkami na koncie. Z kolei ten drugi w wieku 21 lat dobił w Niemczech aż do 27 trafień, a ogólnie ma na koncie 53 oficjalne bramki. W tym wieku ani Cristiano Ronaldo, ani Leo Messi nie osiągali takich liczb.
Przemiana
Jednak po pierwszych miesiącach w Realu Madryt postawa powyższej dwójki nie ma nic wspólnego z sezonem poprzednim. Hazard nie przypomina lidera, na którego był przez wszystkich kreowany. Pomijając kontuzję, której nabawił się tuż przed startem rozgrywek, jego ogólna forma jest poniżej oczekiwań, a liczbę zagrań, w których można by dostrzec namiastkę jego talentu, można policzyć na palcach jednej ręki. Jeśli chodzi o zdobycz bramkową, po siedmiu meczach w Realu Madryt i dwóch w reprezentacji Belgii ma na koncie zaledwie jedno trafienie. Jeszcze bardziej alarmująca jest sytuacja Jovicia, który nie zdobył jeszcze ani jednej bramki w barwach Królewskich. Od ostatniego trafienia 10 czerwca w meczu z Litwą jego niemoc strzelecka trwa 12 spotkań i 900 minut.
Dla porównania rok temu na tym samym etapie sezonu Belg i Serb mieli już w sumie 20 bramek. Jović potrzebował nieco więcej czasu, aby się rozpędzić, gdyż pierwsze trafienie zanotował dopiero z reprezentacją U-21, a następnie odblokował się również w klubie w Lidze Europy z Marsylią. 27 października 2018 roku miał w sumie na koncie 10 bramek, z czego 5 zdobył w jednym meczu z Fortuną Düsseldorf. Początek Hazarda był z kolei piorunujący – 10 bramek w 12 pierwszych meczach. Zanotował ponadto passę 7 bramek w 5 kolejnych spotkaniach z rzędu.
Oprócz Hazarda i Jovicia gorsze liczby notuje również Gareth Bale. Walijczyk ma obecnie na koncie 2 bramki, a rok temu o tej porze miał ich 4. Jedynym zawodnikiem, który nie patrzy na innych i wciąż robi swoje, jest Benzema. Francuski napastnik notuje identyczny początek sezonu jak rok temu – 6 bramek wtedy i 6 bramek teraz.
Komentarze (101)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się