„Problem jest taki, że musimy pokazywać co trzy dni, że jesteśmy dobrzy. To jest ta trudność”, powiedział Zizou po porażce na Majorce. Królewscy po raz kolejny od powrotu Francuza zaliczyli rozczarowujący wynik w momencie, w którym wydawało się, że idą do góry po 5 meczach bez porażki. Co więcej, to potknięcie oznaczało oddanie pozycji lidera ligowej tabeli Barcelonie.
Daleką historią wydają się 22 wygrane z rzędu Realu Ancelottiego w sezonie 2014/15 czy regularność ekipy Zidane'a w sezonie dubletu. W tamtych rozgrywkach 2016/17 Królewscy nie zapunktowali jedynie w trzech meczach ligowych i prowadzili w tabeli przez 28 z 38 kolejek. Nawet w ostatnim sezonie trenera przed odejściem ekipa w marcu i kwietniu zaliczyła 6 wygranych z rzędu. Właśnie takich serii brakuje Francuzowi po jego powrocie do Realu Madryt.
Ostatni raz Królewscy zaliczyli trzy wygrane z rzędu w marcu, ale zalicza się do tego zwycięstwo 4:1 nad Valladolidem jeszcze pod wodzą Solariego. Potem po powrocie Zizou zespół wygrał z Celtą i Huescą. Właśnie wtedy po raz ostatni Real Madryt wszedł w taką miniserię zwycięstw. Przerwała ją jednak porażka na Mestalli z Valencią. Nawet w czasie przygotowań drużyna nie potrafiła wejść w pozytywną dynamikę. Po dwóch wygranych z Fenerbahçe i Salzburgiem zespół potknął się w Rzymie. Z kolei już w meczach oficjalnych zanotowano dwie wygrane z rzędu nad Sevillą i Osasuną, ale następnie jedynie zremisowano z Atlético.
Ta sytuacja niepokoi nawet przy korzystnym terminarzu do kolejnej przerwy na kadry. Królewscy po wygranej nad Galatasarayem zmierzą się kolejno z Leganés, Betisem, Galatasarayem i Eibarem. Wydaje się, że w końcu drużyna Zidane'a ma szansę zanotować serię zwycięstw, ale najnowsza historia od marca pokazuje, że wcale nie jest to takie pewne.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się