Przełożenie meczu to spora i zaskakująca anomalia w terminarzu, zwłaszcza że tym razem dotyczy Klasyku, starcia pomiędzy Barceloną a Realem Madryt. Nie jest to jednak dla Królewskich nic nowego. Od sezonu 2011/12 Los Blancos nie mogą zakończyć sezonu w takim formacie, w jakim planowano na początku rozgrywek.
Najczęściej – aż czterokrotnie – zmiany w kalendarzu powodowały Klubowe Mistrzostwa Świata. Real Madryt jako zwycięzca Ligi Mistrzów musiał grać w tym turnieju, który w ostatnich latach za każdym razem wygrywał. Strajki, zmiany związane z finałem Pucharu Króla, nieprawidłowe zestawienie składu, a nawet wichura w Galicji uniemożliwiały Realowi grę zgodnie z planem.
Ostatecznie Królewskim przekładanie meczów nie zaszkodziło. W sezonie 2011/12 Real zapewnił sobie tytuł w… meczu 20. kolejki. Pomiędzy spotkaniami 19. a 21. kolejki rozegrano bowiem… 1. serię gier. Wszystko z powodu sierpniowego strajku piłkarzy. Pięć lat później Los Blancos zapewnili sobie mistrzostwo w Maladze, ale tuż przed spotkaniem na La Rosaledzie musieli wybrać się do Vigo, gdzie stan stadionu nie pozwalał na rozegranie meczu w lutym. Real wygrał w maju 4:1 i zrobił ogromny krok ku kolejnemu pucharowi za mistrzostwo Hiszpanii.
Nie wszystkie przełożone lub odwołane mecze Królewscy będą jednak wspominać z uśmiechem na ustach. Czarną kartę w historii klubu napisano w grudniu 2015 roku, gdy do gry wystawiono Dienisa Czeryszewa. Rywal zakwalifikował się do kolejnej rundy bez konieczności grania rewanżu. Ostatecznie ten mecz anulowano. W nawet tej nowszej historii klubu było więc wiele meczów, które musiały ulec przełożeniu lub odwołaniu. Mimo wszystko taka sytuacja, jak z Klasykiem, nie zdarzała się zbyt często. Ale Real jest do tego przyzwyczajony.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się