Niemal cały piłkarski świat został wczoraj zaskoczony doniesieniami o możliwości zmiany miejsca rozgrywania Klasyku. Problem w Katalonii bez wątpienia istnieje, a rozegranie meczu pomiędzy Barceloną a Realem Madryt w wyznaczonym terminie staje pod coraz większym znakiem zapytania.
Zmiany miejsca chcą władze La Ligi i Hiszpańska Federacja Piłkarska. Mecz zgodnie z planem chce rozegrać Barcelona, a Real Madryt jest skłonny zmierzyć się z odwiecznym rywalem na Camp Nou… w innym terminie. Pogląd La Ligi i RFEF podziela za to hiszpański rząd.
– Wydaje nam się, że jeśli nic się nie zmieni, uważamy, tak jak La Liga i RFEF, że ze względów bezpieczeństwa rozegranie tego meczu zgodnie z pierwotnym planem nie jest rozsądne – miała powiedzieć anonimowa osoba z Wysokiej Rady ds. Sportu dla dziennika MARCA.
Ciągle nie wiadomo, kiedy i gdzie zostanie rozegrany Klasyk, do którego zostało dziewięć dni. Wydarzenia na katalońskich ulicach mogą, ale nie muszą się uspokoić, a nawet jeżeli tak będzie, to właśnie potyczka z Realem Madryt będzie pierwszym spotkaniem na Camp Nou po wydarzeniach z tego tygodnia. Dla wielu osób może to być znakomita okazja na manifestację polityczną, co sprawia, że rozegranie meczu zgodnie z planem może być niebezpieczne.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się