Real Madryt poszukiwał latem nowego środkowego pomocnika. Cel był jasny. Królewscy chcieli pozyskać Paula Pogobę, na którego uparł się Zidane, ale rozważano także sprowadzenia Van de Beeka. Ostatecznie druga linia nie została wzmocniona przez nikogo i trwający już sezon Los Blancos rozpoczęli jedynie z czwórką nominalnych środkowych pomocników. Ponownie byli to Casemiro, Kroos i Modrić, a także Fede Valverde.
Taka sytuacja doprowadziła do tego, że Zizou jest teraz zmuszony łatać drugą linię zawodnikami, dla których nie jest to naturalna pozycja na boisku. Dlatego, gdy James czy Isco, przebywali na boisku, z reguły operowali w środkowej strefie boiska. Problem okazuje się jednak poważny, gdy pojawiają się kontuzje i zawieszenia. Trener tylko czterokrotnie mógł liczyć na czwórkę swoich pomocników – z Villarrealem, Atlético, Brugią i Granadą. Valverde nie otrzymał powołania na mecz z Celtą, w którym czerwoną kartkę obejrzał Modrić, więc nie mógł zagrać z Realem Valladolid, a następnie obaj nabawili się kontuzji.
W spotkaniach z Levante i PSG szkoleniowiec mógł liczyć tylko na Casemiro i Kroosa, których wspomagać musiał James. W ostatnich trzech meczach Zidane mógł jednak odetchnąć, ponieważ mógł liczyć na wszystkich, ale kontuzja Kroosa sprawia, że znów będzie zmuszony do kombinowania. Niedobór pomocników sprawił jednak, że Niemiec i Brazylijczyk grali niemal zawsze. Pierwszy z nich stracił tylko nieco ponad godzinę gry, gdy przedwcześnie zakończył mecz z Granadą, a drugi przegapił tylko ostatnie pół godziny meczu z Levante. Teraz Zidane ma do dyspozycji tylko Modricia, Casemiro i Valverde, którzy wracają za zgrupowań swoich reprezentacji, a na dodatek Chorwat będzie musiał przejść badania, ponieważ mógł nabawić się wczoraj kontuzji.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się