Michel Salgado ustrzega Real Madryt przed niebezpieczeństwem utracenia hiszpańskiej tożsamości. Prawy obrońca Królewskich twierdzi, że klub powinien skoncentrować się na budowaniu drużyny wokół piłkarzy z Półwyspu Iberyjskiego, zamiast uganiać się się za galaktycznymi.
Florentino Perez skonstruował skład, którego zazdrości mu większość europejskich drużyn. Jednak wielkie nazwiska z Santiago Bernabeu zostały przyćmione w zeszłym sezonie przez Barcelonę.
Salgado ostrzega, iż kontynuowanie przeczesywania piłkarskiego rynku w celu znalezienia wielkich nazwisk może spowodować nieodwracalne szkody.
- Real musi mieć silną hiszpańską grupę - przekonuje Michel. - Musi być ona siłą w pierwszym składzie, by mogła być zidentyfikowana. To jest coś, co powinno być zbudowane i chronione. Wtedy przychodziliby piłkarze zagraniczni, którzy wnieśliby swój wkład. I to by było docenione.
- Tyle uwagi zostało włożone w galaktycznych, że spowodowało to obniżenie znaczenia drużyny. Są tacy, którzy błyszczą bardziej niż inni, jednak w futbolu każdy ma swoją rolę.
- Komercja mnie nie obchodzi. Punkty zdobywa się na boisku
Dlaczego Michel Salgado tak krytycznie wypowiada się o piłkarzach z zagranicy? Ano dlatego, iż jego pozycja prawego obrońcy została zagrożona pierwszy raz od 1999 roku, czyli od momentu jego przyjścia z Celty Vigo. Chodzi tu o Brazylijczyka Cicinho, który w styczniu przybędzie do Madrytu. Michel unikał pytań dotyczących piłkarza z kraju samby.
- Prawda jest taka, że ja go nie znam i nie jestem zainteresowany w rozmawianiu o jego osobie - uciął Salgado.
Pozycja Salgado zagrożona
Piłkarz obawia się przyjścia w styczniu Brazylijczyka Cicinho
REKLAMA
Komentarze (38)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się