Menu
Leszczu / marca.com

James chce więcej i nie jedzie na zgrupowanie

Foto: James chce więcej i nie jedzie na zgrupowanie
Fot. Getty Images

W pierwszych pięciu meczach tego sezonu James grał od początku. Później jego postać zeszła na drugi plan, choć Kolumbijczyk nie chce się z tym pogodzić. Dlatego też najbliższe dni spędzi w Madrycie, a nie na zgrupowaniu reprezentacji.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

James Rodríguez ma w głowie tylko jedną rzecz: triumfowanie w Realu Madryt. Z tego powodu został w stolicy Hiszpanii i w czasie przerwy na reprezentacje będzie trenować w Valdebebas pod okiem Zinédine'a Zidane'a. Taka decyzja to efekt porozumienia z selekcjonerem Kolumbii, Carlosem Queirozem. Pomocnik opuści mecze towarzyskie z Chile i Algierią. 

Piłkarz, który spędził dwa poprzednie sezony na wypożyczeniu w Bayernie Monachium, był głównym bohaterem jednej z największych sag transferowych tego lata. Chciały go Napoli i Atlético, ale ostatecznie został i ponownie zakłada koszulkę Los Blancos. Przekonał Zidane'a, który daje mu szansę na grę. Dystans, jaki był pomiędzy nimi przed latem 2017 roku, jest już historią. „Jest bardzo dobry. To piłkarz, który ma w sobie mnóstwo jakości”, powiedział niedawno Francuz.

Kolumbijczyka zabrakło w wyjściowej jedenastce na mecz z Osasuną, ale wiele wskazywało na to, że był elementem rotacji. To jednak stało się rutyną. Nie było go w pierwszym składzie na Osasunę, Atlético, Club Brugge (poza kadrą) i Granadą. W trzech ostatnich meczach ligowych wchodził na boisko z ławki rezerwowych, a w sobotę zdobył swoją pierwszą bramkę po powrocie do Hiszpanii.

Powroty do zdrowia Fede Valverde, Luki Modricia i Isco znów zepchnęły Jamesa na dalszy plan. Kolumbijczyk nie godzi się jednak z  tą sytuacją i chce walczyć o swoje. Jak? Ciężką pracą pod okiem trenera. W meczu z Granadą dał pierwszy argument, by Zidane zmienił zdanie. W jego głowie istnieje przekonanie, że może spełniać marzenie i realizować się, zakładając białą koszulkę. Nie czeka na to, aż sukces sam przyjdzie. Działa. Następnym krokiem jest przepracowanie najbliższych dni w miasteczku sportowym i przekonanie do siebie Zidane'a. 

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!