W aspekcie kontuzji Real Madryt wciąż podąża ślepą uliczką, w którą wjechał na początku poprzedniego sezonu. Poprzednie rozgrywki Królewscy zakończyli z 50 urazami na koncie i tendencja ta utrzymuje się również teraz – już w tym momencie po zaledwie sześciu oficjalnych spotkaniach zawodnicy Zinédine’a Zidane’a odnieśli 15 różnego rodzaju kontuzji. Sam francuski szkoleniowiec nie ukrywa już, że problem faktycznie istnieje i ma on duży wpływ na jego plany w kwestii zarządzania zespołem. Pomijając już kwestie samych nieobecności kontuzjowanych zawodników, doprowadza to również do tego, że inni piłkarze nie mogą liczyć na odpoczynek i już na starcie rozgrywek muszą być maksymalnie eksploatowani.
Faktem jest, że z urazami muszą się zmagać wszystkie drużyny w zawodowym futbolu, ale przypadek Realu Madryt już dawno ewidentnie wymknął się spod kontroli. 15 kontuzji w obecnym sezonie to dużo więcej niż 7 urazów w Barcelonie czy 6 w Atlético Madryt. Oprócz samych urazów mięśniowych Królewskim na przestrzeni ostatnich tygodni przydarzyła się również poważna kontuzja Marco Asensio, który z gry wyłączony będzie przez praktycznie cały sezon. W sumie od rozpoczęcia sezonu 2018/19 piłkarze Realu Madryt musieli się zmagać z 65 różnego rodzaju problemami zdrowotnymi. To niemożliwe, aby taka liczba nie miała żadnego wpływu na formę i ogólną postawę całego zespołu.
W porównaniu do głównych rywali Realu Madryt w walce o mistrzostwo, w tym samym czasie piłkarze Atlético nabawili się 59 kontuzji, a gracze z Camp Nou już tylko 41. Najgorsze jest jednak to, że nie wydaje się, aby sztab medyczny Królewskich był bliski rozwiązania tego problemu. Wręcz przeciwnie – teraz urazu doznał Ferland Mendy i licznik niebezpiecznie rośnie.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się