Posługując się terminologią tenisową, Real Madryt musi wykorzystać przełamanie, na które bardzo ciężko zapracował na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Królewscy muszą wykorzystać niezwykle cenną wygraną z Sevillą i przełożyć to na grę na Estadio Santiago Bernabéu. To nie błahostka, ponieważ Los Blancos od dłuższego czasu cierpią w spotkaniach rozgrywanych przed własną publicznością. By nie cofać się pamięcią zbyt daleko, w bieżącym sezonie ekipa Zinédine'a Zidane'a „oddała” dwa punkty Realowi Valladolid i wygrała w mękach z Levante.
Utworzenie z Bernabéu twierdzy jest kluczowe, by Real Madryt mógł walczyć o ligowy tytuł. W dwóch ostatnich sezonach przeciwnicy przyjeżdżali na Concha Espina jak do siebie, czego dowodem jest strata aż 17 punktów w starciach rozgrywanych na Bernabéu. Niepowodzenia w meczach domowych uniemożliwiły ekipie rywalizację o mistrzowski tytuł z Barceloną.
W roku dubletu postawa drużyny prowadzonej przez Zizou w spotkaniach na Bernabéu również nie była zdumiewająca, ale wówczas zespół stracił u siebie 11 punktów – o 6 mniej niż w dwóch kolejnych kampaniach. Podopieczni Zidane'a zanotowali pięć potknięć na Bernabéu, ale tylko raz przegrali – z Barceloną. Pozostałe wpadki to remisy.
Obranie właściwego azymutu w meczach domowych to kolejna kwestia, nad którą musi pracować francuski szkoleniowiec. Po zwycięstwie z Sevillą dołożenie kolejnych trzech punktów u siebie znacznie wzmocniłoby zespół przed derbami na Wandzie. „Odzyskanie” jest kluczowe po ubiegłym sezonie, w którym Królewscy pożegnali się ze wszystkimi tytułami grając u siebie. Dwukrotnie Barcelona (w Lidze i w Pucharze Króla) i Ajax (w Lidze Mistrzów) okazali się katami Los Blancos w czarnym tygodniu na Santiago Bernabéu.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się