Menu
Mateo

Real Madryt w finale Superpucharu Endesa

Foto: Real Madryt w finale Superpucharu Endesa
Fot. twitter.com

Real Madryt nie dał Fuenlabradzie żadnych szans w półfinale Superpucharu Endesa. Królewscy rozstrzygnęli mecz bardzo szybko i w drugiej połowie kwestią do ustalenia pozostawał tylko rozmiar wygranej. Jutro madrytczycy w finale zmierzą się z Barceloną.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Pierwszy oficjalny mecz sezonu przebiegł całkowicie po myśli Realu Madryt. Królewscy rozbili Fuenlabradę w drobny mak. Nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń, a przewaga momentami zbliżała się do sześćdziesięciu punktów. Aż trudno uwierzyć, że oba zespoły grają na tym samym szczeblu rozgrywek. W zespole madrytczyków debiuty zaliczyli Jordan Mickey oraz Nicolás Laprovíttola. Real Madryt wyeliminował Fuenlabradę i w jutrzejszym finale zmierzy się z Barceloną. Z pewnością tam tak łatwo już nie będzie.

Real Madryt przejął kontrolę nad meczem od samego początku. Fuenlabrada była w stanie wyjść na prowadzenie tylko w pierwszych minutach meczu, później Królewscy grali całkowicie swobodnie i z dużą łatwością. Do tego dopisywała skuteczność rzutów za trzy punkty i już po dziesięciu minutach różnica w wyniku była spora (28:11). W drugiej kwarcie Blancos dalej nie przestawali trafiać „trójek” i momentami można było odnieść wrażenie, że podopieczni Pabla Laso są na treningu. Wychodziło im niemal wszystko i w pewnym momencie przewaga sięgnęła trzydziestu (!) punktów. Później Fuenlabrada zdołała zdobyć kilka oczek z rzędu, ale na przerwę schodziła, przegrywając aż 21:52.

Po zmianie stron zupełnie nic się nie zmieniło. Przewaga Realu Madryt rosła w oczach, a Fuenlabrada wyglądała po prostu bezradnie. Różnica poziomów w tym spotkaniu była tak duża, że emocje skończyły się już przed przerwą. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostawał jedynie rozmiar wygranej Królewskich. Dla Pabla Laso była to natomiast sytuacja idealna, ponieważ mógł swobodnie dozować wysiłek poszczególnych graczy, żeby żaden nie przebywał na parkiecie dłużej niż 20 minut (ostatecznie tylko Mickey nieznacznie przekroczył tę granicę). Blancos wygrali 116:61 i w jutrzejszym finale zmierzą się z Barceloną.

116 – Real Madryt (28+24+31+33): Carroll (18), Tavares (8), Campazzo (12), Taylor (5), Randolph (12), Reyes (9), Rudy (9), Llull (8), Causeur (5), Deck (9), Mickey (13), Laprovíttola (8).

61 – Montakit Fuenlabrada (11+10+22+18): Eyenga (8), Rowland (7), Gillet (0), Anderson (8), Mockevičius (8), Bellas (2), García (7), Alonso (3), Ehigitor (0), Sikiraš (7), Bobrow (11).

Statystyki

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!