Po bolesnej porażce w Paryżu prawdopodobnie ostatnim stadionem, na który chciałby pojechać Real Madryt w poszukiwaniu reakcji jest Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. W ostatnich czterech sezonach spotkania na obiekcie Sevilli stały się koszmarem dla Los Blancos. Kalendarz rozgrywek zaplanował starcie w stolicy Andaluzji w złym momencie dla ekipy dowodzonej przez Zinédine'a Zidane'a. Po klęsce z PSG Królewscy potrzebują reakcji w formie zwycięstwa... które muszą odnieść w najbliższą niedzielę na Sánchez Pizjuán, gdzie od czterech sezonów notują porażkę za porażką. W ubiegłym roku w takim samym wymierze, jak w tym tygodniu na Parc des Princes (0:3).
W ostatnich latach Pizjuán stał się dla Realu Madryt murem nie do przebicia. Co więcej, niektóre z tych porażek wyrządziły drużynie więcej szkody, niż prostu zwykły przegrany mecz. Tak jak ta z ubiegłego roku, która zapoczątkowała kryzys Los Blancos, który zakończył się zwolnieniem Julena Lopeteguiego.
Z kolei Zidane nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa na Sánchez Pizjuán w roli szkoleniowca Królewskich. W sezonie 2015/2016, w którym Francuz obejmował stery, Real grał już z Sevillą na wyjeździe z Benítezem. I przegrał. W kolejnych dwóch kampaniach przy Calle Sevilla Fútbol Club przegrywał też i Zizou. Nawet w sezonie, który zakończył się mistrzostwem Hiszpanii. Los Blancos byli niepokonani w rozgrywkach przez 16 kolejek, by ostatecznie polec na Pizjuán. To była jedna z trzech porażek, które Królewscy ponieśli w roku doblete.
W minionych latach wyjazdy na obiekt Sevilli sprawiają Realowi Madryt najwięcej problemów. Królewskim lepiej wiodło się nawet na Camp Nou, Wandzie czy Mestalli. W ostatnich czterech sezonach, w których Los Blancos nie zdobyli choćby punktu na Sánchez Pizjuán, ekipa potrafiła wywieźć pięć oczek z Camp Nou, osiem z Metropolitano i Calderón oraz cztery z Mestalli. Po raz ostatni Real Madryt zdobył Sánchez Pizjuán w kampanii 2014/2015, kiedy szkoleniowcem był Carlo Ancelotti. Wówczas Królewscy pokonali Sevillę 3:2 po hat-tricku Cristiano Ronaldo.
Komentarze (32)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się