Menu

Zwycięstwo Realu Madryt po zaciętym pojedynku

Królewscy obejmują prowadzenie w rywalizacji

Koszykarze Realu Madryt po trudnym boju odnieśli cenne zwycięstwo na początek rywalizacji z Panathinaikosem. Losy tego pojedynku rozstrzygały się w ostatnich sekundach, ale zawodnikom należą się pochwały za walkę i zaangażowanie, jakie zademonstrowali na parkiecie. Był to zdecydowanie najbardziej zacięty mecz ze wszystkich dotychczasowych ćwierćfinałów. Madrytczycy wykonali pierwszy krok, ale do awansu jeszcze długa droga. Już pojutrze przyjdzie czas na drugie spotkanie, ponownie przed własną publicznością, i trzeba będzie zrobić wszystko, żeby to wykorzystać. Warto dodać, że na trybunach pojawił się dzisiaj Luka Dončić, który pierwszy sezon na parkietach NBA ma już za sobą.

Pierwsza kwarta zaczęła się od sporej nieskuteczności obu zespołów. Z tej niemocy wyłamał się Taylor, do którego należały początkowe minuty spotkania. Trzykrotnie trafił za trzy punkty, a do tego wypełniał trudne zadanie w defensywie, starając się zatrzymać Calathesa. Szybko musiał jednak opuścić parkiet, mimo znakomitej gry, ponieważ na jego koncie pojawiły się dwa faule. Następnie punkty zdobywał Rudy i Królewscy cały czas znajdowali się na niewielkim prowadzeniu. W drugiej kwarcie madrytczycy dalej prezentowali się solidnie w defensywie, zmuszając Panathinaikos do popełniania błędów. Real Madryt bardzo dobrze wyglądał jako drużyna. Punkty równomiernie rozkładały się na niemal wszystkich graczy, dzięki czemu na przerwę gospodarze schodzili, prowadząc 43:35.

Po zmianie stron wydawało się, że na parkiecie pojawili się tylko gospodarze. Panathinaikos nie istniał w ataku, a obrona momentami wyglądała na kompletnie zagubioną. Real Madryt wykorzystał to do zwiększenia przewagi. Jednak w pewnym momencie coś się zacięło i to rywale, podniesieni na duchu dwoma celnymi „trójkami” z rzędu, starali się wrócić do gry. Zdobywanie punktów obu drużynom przychodziło z ogromnym trudem, a mimo to Królewscy cały czas znajdowali się na prowadzeniu.

Czwarta kwarta zaczęła się dobrze dla Blancos, ponieważ za trzy punkty trafił Carroll. Jednak później Panathinaikos wykonał zryw, dzięki któremu nie tylko odrobił stratę, ale również wyszedł na prowadzenie. Na niecałe cztery minuty przed końcem Grecy mieli o sześć oczek więcej na koncie. Rudy zmniejszył ten dystans o połowę celna „trójką”. Później na parkiecie panowała walka o każdą piłkę. Królewscy celnie wykonywali rzuty osobiste, natomiast w obronie prezentowali się znakomicie. Od momentu gdy Panathinaikos prowadził 72:66, Blancos nie stracili ani jednego punktu. Mieli też trochę szczęścia, ponieważ Thomas w ostatnich sekundach spudłował rzut za trzy punkty, dzięki czemu Real Madryt objął prowadzenie w rywalizacji.

75 – Real Madryt (21+22+15+17): Randolph (3), Rudy (7), Campazzo (8), Tavares (8), Taylor (13), Causeur (12), Reyes (0), Ayón (2), Carroll (8), Deck (2), Prepelič (7), Thompkins (5).

72 – Panathinaikos (17+18+17+20): Thomas (12), Papajanis (2), Papapetru (8), Kilpatrick (5), Calathes (17), Langford (9), Gist (2), Vougioukas (10), Lekavičius (7), Lojeski (0), Andetokunmbo (0).

Statystyki

Ćwierćfinały (rywalizacja do trzech zwycięstw)
Fenerbahçe (1) 1:0
Žalgiris (8)
CSKA Moskwa (2) 1:0 Baskonia (7)
Real Madryt (3) 1:0 Panathinaikos (6)
Anadolu Efes (4) 1:0 Barcelona (5)

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!