Guti. Kolejny raz Guti odmienił losy spotkania na korzyść Realu Madryt. W pierwszej połowie meczu z Athletic Bilbao, z Gravesenem i Pablo Garcią, środek pola praktycznie nie istniał, przez co napastnicy nie mieli wielu okazji do strzelenia gola. W drugiej połowie Luxemburgo zdecydował się wpuścić Gutiego w miejsce Gravesena. Królewscy przestali wtedy grać dwoma defensywnymi pomocnikami, a José María zajął miejsce za napastnikami. Wtedy to Real Madryt odzyskał kontrolę nad piłką i odmienił losy spotkania. Guti stał się panem spotkania kotrolując piłkę, a Raúl, Ronaldo i Robinho zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką przeciwnika, co praktycznie nie miało miejsca w pierwszej połowie.
Jego podanie do Ronaldo przy drugiej bramce, udowodniło jego przydatność dla drużyny. Szybkość, precyzja i dokładność. Choć bramka była Raula, dziewięćdziesiąt procent zasługi należy do wizji gry Gutiego, który dojrzał wychodzącego Ronaldo i posłał mu zadziwiająco perfekcyjne, długie podanie.
Jednak nie tylko podaniem udowodnił swoją przydatność. Obecność czternastki na boisku wprawiła w popłoch piłkarzy Athletic, którzy nie mogąc sobie poradzić z pomocnikiem Realu Madryt, uciekali się do fauli. Ciekawostką jest to, że w drużynie przeciwnej wystąpił kuzyn Gutiego - Ibon Gutiérrez.
Natomiast niewiadomą jest to czy Guti wystąpi w niedzielę przeciwko Alavés w podstawowym składzie, czy znów rozpocznie mecz na ławce. Luxemburgo znów będzie miał do dyspozycji Baptistę, który w czwartek nie mógł zagrać, pauzując za czerwoną kartkę. Niewątpliwie Luxemburgo będzie miał trudny wybór.
Guti - prawdziwy lider Realu Madryt
Dziennikarze gazety Marca rozpływają się nad grą Gutiego
REKLAMA
Komentarze (49)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się