Menu
Klatus / marca.com

MARCA: Bale opuścił stadion przed końcem Klasyku

A samo postawienie na Walijczyka tworzy podział między drużyną a Solarim

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Dwa ciosy zadane Realowi Madryt przez Barcelonę zbierają swoje żniwo. Królewscy odpadli z Pucharu Króla i odłączyli się od wyścigu po mistrzostwo, a to wszystko sprawia, że pojawiają się kolejne tarcia i nieporozumienia między piłkarzami a Santiago Solarim. Trener zdecydował w sobotę, że da szansę Garethowi Bale'owi. Była to decyzja, której nie spodziewała się jednak drużyna. Dystans między Walijczykiem a resztą zawodników z zespołu wzrasta niemal z każdym dniem, a wielu piłkarzy najzwyczajniej w świecie nie potrafiło i wciąż nie potrafi zrozumieć, czemu Bale znalazł się w wyjściowej jedenastce na Klasyk.

To, co wydarzyło się podczas wizyty Królewskich w Walencji, gdy mierzyli się z Levante, było niczym innym, jak zobrazowaniem tego, co dzieje się w szatni. Istnieje rozłam między grupą a Bale'em, który sam nie wie, czego chce. Szkoleniowiec uwierzył jednak, że nadszedł odpowiedni moment, aby wystawić Walijczyka od pierwszej minuty. Na ławce zasiedli więc Lucas Vázquez i Asensio.

Solari nie czekał do końca meczu, bo już po przerwie zdał sobie sprawę, że postawienie na Bale'a było błędem. Zdjął go z boiska po godzinie gry, a ten musiał słuchać przeraźliwej burzy gwizdów, jaka została skierowana w jego stronę przez kibiców. Walijczyk zasiadł początkowo na ławce obok Marcelo, ale po kilku minutach samotnie udał się do szatni, a stamtąd prosto do domu. Nie czekał ani na koniec meczu, ani na swoich kolegów, którzy walczyli jeszcze na murawie.

W desperackiej próbie odwrócenia losów meczu, trener niespodziewanie sięgnął po Isco. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy Hiszpan w ogóle nie liczył się dla Solariego. Gdy ruszył na rozgrzewkę, zdziwieni byli wszyscy. Po ponad dwutygodniowej absencji spowodowanej kontuzją pojawił się jednak na boisku. Zaskoczeni byli kibice, zaskoczeni byli koledzy z drużyny, a przede wszystkim zaskoczony był sam Isco.

Drużyna zdaje sobie jednak sprawę, że pomimo tych trenerskich decyzji, po prostu zawiodła. Barcelona, która nie rozgrywała przecież nadzwyczajnego spotkania, nie miała problemu z tym, by znowu pokonać Królewskich. Zespół nie ma do siebie pretensji o brak zaangażowania, ale styl, jaki prezentował na boisku. Mało było w nim dobrej gry i znowu brakowało skuteczności.

Solari regularnie stawia na takich zawodników, jak Vinícius czy Reguilón, ale regularnie pozostawia też na dalszym planie Marcelo, Isco, Asensio czy nawet Bale'a, który znajduje się w sytuacji, która wydaje się już być nie do odratowania. Klub zachowuje jednak spokój i wiarę w piłkarzy, bo to nie pierwszy raz, kiedy na ratunek nadchodzą mecze w Lidze Mistrzów, gdy o mistrzostwie można już zapomnieć. Wkrótce nadejdzie czas na podejmowanie kluczowych decyzji, ale na dziś wszyscy proszę o spokój i skupienie się na jutrzejszym meczu z Ajaxem, by ten sezon nie zakończył się 5 marca.

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!