Dwa Klasyki na Santiago Bernabéu jasno pokazały, czego brakuje Realowi Madryt w tym sezonie: goli. Królewscy stracili moc w ataku wraz z odejściem Cristiano Ronaldo do Juventusu i mimo dobrego początku 2019 roku problem regularnie powraca. W ciągu ostatnich 15 dni zespół Santiago Solariego przypomniał kibicom o swoich złych nawykach…
Nie tylko dwa mecze przeciwko Barcelonie świadczą o braku skuteczności pod bramką rywali. Kolejna passa, o jakiej dziś pisze MARCA, rozpoczęła się w potyczce z Gironą. W 25. minucie Casemiro wyprowadził Królewskich na prowadzenie, ale rywal odpowiedział dwoma trafieniami i zgarnął trzy punkty. Od tamtego gola Brazylijczyka minęło 335 minut gry (nie licząc czasu doliczonego), a Los Blancos nie zdobyli żadnej bramki z akcji. W ubiegły weekend poradzili sobie na wyjeździe z Levante, jednak oba gole w Walencji padły po strzałach z rzutów karnych.
Liczby w tym sezonie mówią same za siebie. Real Madryt ma na koncie o 23 bramki w lidze mniej niż prowadząca w tabeli Barcelona. Królewscy tęsknią za kimś, kto gwarantował gole. W kadrze brakuje killera. Benzema ma na koncie 20 trafień w tym sezonie, co jest wynikiem lepszym niż w poprzednich rozgrywkach, jednak w meczach z Barceloną nie zdobył nawet jednej bramki. Znacznie gorzej wyglądają natomiast liczby Bale'a, Asensio czy Isco…
Niewiele pomógł też transfer Mariano. W lidze ma jedno trafienie, a problemy ze skutecznością wcale nie sprawiają, by Santiago Solari sięgał właśnie po byłego gracza Olympique'u Lyon. W potyczce z Barceloną znów znalazł się poza kadrą meczową. Nawet po meczu pucharowym, w której zawodziła skuteczność, Argentyńczyk zostawił środkowego napastnika poza osiemnastką, a jedyną „dziewiątką” do dyspozycji trenera był mocno eksploatowany w tym sezonie Karim Benzema.
335 minut bez gola z akcji
Królewscy znowu cierpią w ataku
REKLAMA
Komentarze (60)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się