Menu
Klatus / MARCA

Brakuje 26 bramek

Wiadomo czyich…

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Temu Realowi Madryt brakuje bramek. Nie jest to opinia, a oczywistość lub wręcz rzeczywistość. Nie jest to też naturalnie jedyny powód zaistniałej sytuacji – odpadnięcia z Pucharu Króla po porażce 0:3 na własnym boisku i straty dziewięciu punktów do lidera La Ligi – ale być może jest to powód najważniejszy. Królewscy wciąż pozostają w grze w Lidzie Mistrzów, ale krajobraz mieni się bardziej w negatywnych, niż w pozytywnych barwach. Brak skuteczności sprawia, że drużyna znajduje się w bardzo trudnym położeniu.

W obu półfinałowych meczach z Barceloną problem był ten sam. O ile na Camp Nou udało się raz trafić do siatki, o tyle u siebie ta sztuka nie udała się już ani razu. Kuriozalne wydaje się być jednak to, że w obu tych spotkaniach Królewscy stworzyli sobie więcej okazji od odwiecznego rywala. W środę wydawało się, że panują nad wydarzeniami na boisku i kontrolują przebieg meczu. Wrażenie było takie, że są bliżej trafienia do siatki niż Katalończycy.

Rzeczywistość przeniosła jednak zupełnie inny scenariusz. Real Madryt nie potrafił znaleźć sposobu na skierowanie piłki do bramki. Pomiędzy brakiem celności i paradami Ter Stegena, liczba strzelonych goli po stronie gospodarzy wciąż wynosiła zero. Przed oczami kibiców stanęły momentalnie wspomnienia z poprzednich sezonów, gdy z Cristiano Ronaldo w składzie mecze z tyloma sytuacjami praktycznie zawsze kończyły się wygranymi Królewskich.

Los Blancos strzelili w tym sezonie 87 goli, z czego 37 na własnym boisku. Średnia wynosi więc 2,02 bramki zdobywanej na spotkanie. Ostatni raz tak kiepsko było, gdy wspomniany Portugalczyk bronił jeszcze barw Manchesteru United i w Madrycie był jedynie myślami. Nawet w najbardziej ubogich sezonach, jak 2010/11, 2012/13 czy 2017/18, Królewscy mieli na tym etapie sezonu po 103 gole na koncie. Nie sposób porównywać tego nawet z sezonem 2011/12, gdy mieli ich 131. Różnica 44 bramek. Wniosek jest prosty, gdy wyciągniemy średnią z czasów Cristiano – teraz drużynie brakuje do niej dokładnie 26 goli.

Gdy spojrzymy na ekipy grające w pięciu najsilniejszych ligach Europy, okaże się, że Real zajmuje dopiero jedenaste miejsce pod względem liczby goli strzelanych na mecz. PSG zdobyło już 108 bramek w 36 meczach, goni ich Barcelona, która ma ich równo 100 i zdobywa średnio 2,43 bramki na spotkanie. Z kolei Manchester City może pochwalić się 94 trafieniami w 35 pojedynkach, do daje mu średnią 2,68.

Wszystko wygląda jeszcze gorzej, gdy rzuci się okiem jedynie na spotkania rozgrywane na Santiago Bernabéu. W tym sezonie Królewscy czterokrotnie nie potrafili strzelić choćby jednego gola na własnym obiekcie. Z 37 bramkami w 19 meczach, Realowi przypada szesnaste miejsce w europejskiej elicie. Na czele jest oczywiście PSG, które u siebie trafia ze średnią 3,42 goli na spotkanie. W Hiszpanii przewodzi Barcelona (3,0), a przed Królewskimi są nawet Sevilla (2,15) i Atlético (2,0).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!