REKLAMA
REKLAMA

Pierwsze spotkanie z Simeone od „Florentino cię wyrzuci, zapamiętaj, co mówię”

Wieczorne derby Madrytu będą pierwszym spotkaniem obu zespołów od polemiki, jaka powstała po haśle rzuconym przez trenera rywali w kierunku piłkarza Królewskich.
REKLAMA
REKLAMA
Pierwsze spotkanie z Simeone od „Florentino cię wyrzuci, zapamiętaj, co mówię”
Vinícius i Diego Simeone po meczu Pucharu Króla w styczniu 2024 roku. (fot. Getty Images)

Po czasie hiszpańskie źródła uzgodniły mniej więcej jedną wersję zdarzeń ze styczniowego półfinału Superpucharu Hiszpanii. Wszystko zaczęło się, gdy rezerwowi i członkowie sztabu Rojiblancos zerwali się jak sprężyna po tym, jak piłka po strzale Juliána trafił w rękę Rüdigera w polu karnym. Wtedy Vinícius przy furii rywali zwrócił się do ich ławki: „Tak, tak, zaraz wam gwizdną karnego”. To usłyszał Diego Simeone stojący w strefie technicznej, który poprosił, żeby Vinícius grał dalej i dał spokój jego ludziom. W tym momencie zamiast się uspokoić, Brazylijczyk uśmiechnął się do Argentyńczyka i w tym samym tonie dorzucił: „Spokojnie, zaraz podyktują ci karnego”, powtórzył. Właśnie ta powtarzana przez Viníciusa fraza sprawiła, że Argentyńczyk się odpalił i odpowiedział tekstem: „Florentino cię wyrzuci, zapamiętaj, co mówię”.

REKLAMA
REKLAMA

Reszta to show Diego Simeone, który najpierw na pomeczowej konferencji prasowej tak opowiadał o tej sprawie:

Co się stało z Viníciusem?
Nie mam nic do skomentowania. To, co dzieje się na boisku, odkąd byliśmy mali, zostaje na boisku. Nic więcej.
Słychać, jak mówi Pan: „Florentino cię wyrzuci”. Powiedział Pan to?
Nie pamiętam, mam kiepską pamięć.

Vinícius po na Instragramie skomentował wpis z tą sytuacją słowami: „Przegrałeś kolejną rywalizację pucharową 🥺🥺🥺🥺”.

W tej sytuacji w obronie swojego trenera stanęło Atlético Madryt, które na X zamieściło następujący wpis: „Zastanawiające, ile czasu niektórzy poświęcają na analizowanie czyjejś reakcji… a jak mało na wyjaśnienie prowokacji, która ją wywołała. Bo to 𝑚𝑜𝑑𝑢𝑠 𝑜𝑝𝑒𝑟𝑎𝑛𝑑𝑖 – to akurat prawdziwy klasyk”.

Sytuację ostatecznie zamknął sam Simeone, który już w Hiszpanii na konferencji przed swoim kolejnym meczem wystosował następujące zaskakujące przeprosiny:

[Chiringuito] Chciałbym zapytać cię o finał Superpucharu Hiszpanii. Oglądałeś go? I czy, oglądając go, nie byłeś trochę wściekły, że to nie Atlético w nim grało?
Przede wszystkim chciałbym przeprosić pana Florentino i również przeprosić pana Viníciusa za incydent z moim udziałem, którego byli świadkami. Bez dwóch zdań to nie było dobre z mojej strony, by postawić się w tym miejscu i przyznaję, że nie zachowałem się dobrze. Dalej, cóż, nie. Drużyna, która wygrywa, zasługuje na awans, oni wygrali i zasłużyli na awans. Jak widzieliśmy, byli bliscy wyrównania w końcówce. Zawsze walczą, jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Barcelona znajduje się w bardzo dobrym momencie, ma świetnych zawodników i trenera, który ma jasne pomysły. To drużyna, która podąża za bardzo dobrym pomysłem gry. Wynikiem tego są trofea, które wygrywają.|

REKLAMA
REKLAMA

[COPE] Po tej prośbie o wybaczenie, którą właśnie usłyszeliśmy, nie wiem, czy wydaje ci się przesadzone…
To były przeprosiny, nie proszę o wybaczenie.
Tak, przeprosiny. Wydaje ci się przesadzone, że Xabi Alonso powiedział, że nie byłeś przykładem dobrego sportowca?
Nie. Myślę, że nie mam nic więcej do dodania.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

REKLAMA