Menu
Leszczu

W jedenastu recital

RCD Espanyol – Real Madryt 2:4

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Kiedy trzeba ganić, to ganimy, ale i w dobrych momentach Królewskich po prostu wypada od czasu do czasu pochwalić. I na pewno dzisiaj jest za co. Karim Benzema i Luka Modrić zagrali swój mecz, swój recital, za którym potrafili podążyć pozostali zawodnicy Realu Madryt. A Espanyol? Niekoniecznie. Po dobrym meczu Los Blancos pokonali na wyjeździe Papużki 4:2 i zasłużenie sięgnęli po trzy oczka.

Skupianie się na pojedynczych golach nie ma większego sensu, choć przy pierwszych dwóch trzeba wyróżnić Lukę Modricia. Chorwat najpierw popisał się świetnym rajdem, po którym piłkę z bliska dobił Benzema, a później dograł prosto na głowę Sergio Ramosa, choć strzał kapitana również był bliski perfekcji. Niestety była też bramka, której na pewno dało się uniknać. Jednobramkowe prowadzenie do przerwy wydawałoby się nie do końca odzwierciedlające boiskowe wydarzenia, dlatego sprawę w swoje ręce znowu wziął Benzema – popisał się znakomitym uderzeniem, przy którym Diego López nie miał żadnych szans. 3:1 do przerwy było w pełni zasłużone.

Espanyol nie zawiesił dziś wysoko poprzeczki, ale też dlatego, że Real Madryt wyglądał bardzo dobrze fizycznie. Potrafił przyspieszyć, zwolnić, zaskoczyć. Tak było też w 67. minucie, gdy Gareth Bale wpuszczony na boisko chwilkę wcześniej popisał się bardzo ładnym uderzeniem. 4:1 i po meczu? Na to nie zgodził się najwidoczniej Raphaël Varane, którego Gil Manzano wyrzucił z boiska w drugiej połowie. Gra Realu Madryt nie wyglądała już tak dobrze jak wcześniej, ponieważ podopieczni Solariego musieli myśleć o defensywie. Espanyol zdobyl bramkę, ale ona niewiele zmieniła – no może poza tymi, którzy domagają się Marcelo w pierwszej jedenastce. Brazylijczyk tradycyjnie uciął sobie drzemkę po wejściu na boisko, przez co zepsuł ustawienie defensywy i nie zostawił Rosalesa na pozycji spalonej.

Real Madryt rozegrał bardzo dojrzały i poważny mecz. Od początku do końca królami boiska byli Benzema i Modrić. Francuz grał w swoim stylu, niemal nie tracił piłek, świetnie je rozrzucał, a do tego zdobył dwa gole. Widzieliśmy dziś pokaz siły Królewskich, którzy grają coraz lepiej. I to może tylko cieszyć.

RCD Espanyol – Real Madryt 2:4 (1:3)
0:1 Benzema 4'
0:2 Ramos 15' (asysta: Modrić)
1:2 Léo Baptistão 25'
1:3 Benzema 45'+1'
1:4 Bale 67' (asysta: Lucas Vázquez)
2:4 Rosales 67' (asysta: Marc Roca)

Espanyol: Diego López; Javi López, Lluís, Hermoso, Dídac (64' Rosales); Darder (75' Melendo), Marc Roca, Álex López; Léo Baptistão (71' Piatti), Borja Iglesias, Sergio García.
Real Madryt: Courtois; Carvajal, Varane, Ramos (46' Nacho), Reguilón; Modrić (76' Marcelo), Casemiro, Kroos; Lucas Vázquez, Benzema, Vinícius (64' Bale).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!