Złota wersja Luki Modricia wróciła na Santiago Bernabéu. Chorwat w imponującym stylu wszedł w nowy rok. Jego wpływ na grę zespołu nie podlega żadnej wątpliwości. Odstawił na bok kilka defensywnych zadań, by poświęcić się ofensywie. I zyskuje na tym drużyna. Więcej gry na połowie rywala, więcej piłek w polu karnym, uderzenia na bramkę i przede wszystkim same gole. Ma już za sobą morderczego kaca, który dopadł go po Mistrzostwach Świata w Rosji i zapomniał już o ewentualnych przenosinach do Mediolanu.
Długo trzeba było czekać na jego powrót. U Julena Lopeteguiego był jednym z tych, którzy grali najwięcej. Uzbierał 937 minut, czyli 73% z możliwych do uzbierania. Santiago Solari częściej daje mu złapać oddech: przebywał na boisku przez 1127 z 1800 możliwych minut, co daje 63%. To wszystko pozwoliło mu poprawić się w wielu aspektach. Strzelał gole Betisowi i Sevilli. A do tego zaczął dokładniej podawać do partnerów. W 2019 roku jego średnia celnych podań wynosi 91%. Częściej pojawia się także na połowie przeciwnika i oddaje więcej strzałów na bramkę. W ostatnich 5 meczach było ich 13.
Modrić ma za sobą trzy wyśmienite spotkania. Przeciwko Betisowi, Gironie i Sevilli pokazał się z tej strony, która pozwoliła mu na przerwanie hegemonii Cristiano i Messiego. Jutro będzie chciał podtrzymać dobrą formę. Wybiegnie w wyjściowej jedenastce i zmierzy się z Espanyolem, z którym grał już dziesięciokrotnie i ani razu nie zaznał goryczy porażki. Chorwat jest w gazie i jutro znów będzie jednym z tych, którzy stanowią największe zagrożenie dla przeciwnika.
Modrić wrócił
Chorwat odnalazł w końcu formę
REKLAMA
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się