Przyszłość Anthony’ego Randolpha nie jest związana z Realem Madryt. Królewscy wykreślili go ze swoich planów w związku ze słabą postawą zawodnika w tym sezonie i wielokrotnymi przypadkami braku dyscypliny. Amerykanin ze słoweńskim paszportem kończy dwuletnią przygodę z Królewskimi. Dołączył do drużyny Pabla Laso w 2016 roku, przechodząc z Lokomotiwu Kubań. Pierwszy sezon był bardzo dobry w jego wykonaniu, ale w drugim roku obniżył loty i play-offach zdobywał średnio tylko 3,6 punktu, przebywając na parkiecie średnio 12,3 minuty.
Real Madryt w ten sposób uwolnił się od trzeciego najwyższego kontraktu w drużynie. Dzięki temu robi się miejsce dla nowych zawodników - Argentyńczyka Gabriela Decka i Słoweńca Klemena Prepelicia. Blancos stopniowo ustalają kształt kadry na przyszły sezon. Największym ciosem jest odejście Luki Dončicia, chociaż tego wszyscy się spodziewali od jakiegoś czasu.
Jeśli chodzi o Randolpha, to Królewscy są świadomi jego umiejętności, ale zdecydowały też inne aspekty. Amerykanin podczas finałowej rywalizacji spóźnił się pół godziny na trening, a czegoś takiego Pablo Laso nie toleruje. Wyłączył Anthony’ego z gry, a drużyna poradziła sobie bez niego, pokonując Baskonię 3:1. Brak dyscypliny i całkowitej adaptacji są głównymi powodami, dla których Królewscy postanowili pożegnać się z Randolphem. Nie wiadomo jeszcze, gdzie zawodnik będzie grał. W 2016 roku była nim zainteresowana Barcelona, ale wtedy skuteczniejszy w działaniu był Madryt.
Anthony Randolph nie zostanie w Realu Madryt
Królewscy pożegnają Amerykanina ze słoweńskim paszportem
REKLAMA
Komentarze (0)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się