Menu
Leszczu

Nigeria i Szwajcaria ze zwycięstwami

W grupach D i E jeszcze będzie bardzo ciekawie

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Islandia niedawno po raz kolejny zaimponowała światu po heroicznym starciu z Argentyną, które zremisowała 1:1. Dziś zadanie było zupełnie inne. Naprzeciwko stanęła drużyna słabsza na papierze, ale i dysponująca zupełnie innymi atutami niż Albicelestes. W barwach NIgerii grał za to Ahmed Musa. W pierwszej połowie Superorły przypominały drużyny prowadzone przez Wojciecha Stawowego. Piłkarze utrzymywali się przy piłce, ale wymieniali ją wszerz boiska. 60-procentowe posiadanie piłki i zero oddanych strzałów. Tak wyglądała pierwsza połowa w wykonaniu ekipy z Afryki.

Ale za to druga… W pierwszej minucie strzał, w czwartej minucie gol. Ahmed Musa dał o sobie znać i po wrzutce Victora Mosesa zaskoczył Islandię, która chciała się odgryźć, ale nie mogła. Nie miała żadnych argumentów po swojej stronie. Musa ukłuł po raz drugi, a Nigeryjczycy już chcieli dopisać sobie trzy oczka. „Nie tak prędko”, mógł ostrzegać ich Gylfi Sigurðsson, ale w 83. minucie fatalnie uderzył z rzutu karnego. Islandii zabrakło koncentracji z meczu z Argentyną, jednak trudno na to narzekać. W ostatniej kolejce grupy D będzie niesamowicie ciekawie, choć pierwsze miejsce dla Chorwacji jest już niemal pewne.

Nigeria – Islandia 2:0 (0:0)
1:0 Musa 49' (asysta: Moses)
2:0 Musa 75' (asysta: Omeruo)

Nigeria: Uzoho; Omeruo, Troost-Ekong, Balogun; Moses, Etebo (90' Iwobi), Obi Mikel, Ndidi, Idowu (46' Ebuehi); Musa, Ihenacho (85' Ighalo).
Islandia: Halldórsson; Sćvarsson, Árnason, R. Sigurðsson (65' Ingason), Magnússon; Gíslason, Gunnarsson (87' Skúlason), G. Sigurðsson, Bjarnason; Böðvarsson (71' Sigurðarson), Finnbogason.


W grupie E po spotkaniu Brazylii z Kostaryką jedyną jasną rzeczą było to, że Keylor i spółka mogą już pakować walizki i powoli sprawdzać samoloty do San José. Serbia i Szwacaria dobrze spisały się w pierwszej kolejce, ale to ta pierwsza drużyna mogła sobie dziś zapewnić awans. I już w piątej minucie zrobiła ku temu ogromny krok. Po wrzutce Dušana Tadicia piłkę do bramki Yanna Sommera skierował Aleksandar Mitrović. Szwajcarzy próbowali atakować, częściej mieli piłkę, ale ekipa z Bałkanów dobrze się broniła. Mimo wszystko spotkanie było wyrównane.

Po przerwie Helweci wreszcie potrafili zrobić coś więcej z posiadaniem piłki niż w pierwszej części meczu. Wreszcie szczęście się do nich uśmiechnęło. Do odbitej piłki za polem karnym doskoczył Granit Xhaka i niesłychanie mocnym uderzeniem pokonał Vladimira Stojkovicia. Spotkanie stało na niezłym poziomie, ale w pewnym momencie Serbowie odkryli się i zostawili dużo miejsca Xherdanowi Shaqiriemu. Po dograniu Gavranovicia Szwajcar ruszył na bramkę rywala i z dużym spokojem pokonał bramkarza rywali. Sytuacja w grupie E przed ostatnią kolejką również wygląda arcyciekawie.

Serbia – Szwajcaria 1:2 (1:0)
1:0 Mitrović 5' (asysta: Tadić)
1:1 Xhaka 52'
1:2 Shaqiri 90' (asysta: Gavranović)

Serbia: Stojković; Ivanović, Tošić, Milenković, Kolarov; Matić, Milivojević (81' Radonjić); Tadić, Milinković-Savić, Kostić (64' Ljajić); Mitrović.
Szwajcaria: Sommer; Lichtsteiner, Schär, Akanji, Rodríguez; Behrami, Xhaka; Shaqiri, Džemaili (73' Embolo), Zuber (90'+4' Drmić); Seferović (46' Gavranović).

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!