REKLAMA
REKLAMA

Pierwsze czyste konto na Bernabéu od 24 lutego

Królewscy mają nad czym pracować
REKLAMA
REKLAMA

Gra w defensywie to bolączka Realu Madryt od wielu miesięcy. Jednym z najważniejszych zadań Zinédine'a Zidane'a przed finałem Ligi Mistrzów było poprawienie postawy drużyny w obronie. W 37 spotkaniach ligowych Los Blancos zachowali czyste konto tylko dziesięć razy. Królewscy wczoraj pokonali Celtę 6:0 i na pochwały zasługują nie tylko gracze ofensywni. Po raz pierwszy od 24 lutego udało się nie stracić gola na własnym stadionie. Na Santiago Bernabéu gole strzelali niemal wszyscy – nawet drugoligowa Numancia dwukrotnie znalazła drogę do bramki.

W Lidze Mistrzów defensywa Królewskich również nie stanowi monolitu. Nie trzeba wskazywać jednego czy dwóch piłkarzy, by odkryć, że problem nie dotyczy jednostek. W dwunastu dotychczasowych spotkaniach tylko trzy razy Los Blancos zachowali czyste konto – w tym dwa razy z APOEL-em. Borussia dwa razy, Tottenham dwa razy, Paris Saint-Germain dwa razy, Bayern dwa razy i Juventus raz. Gra w obronie nie była atutem Królewskich w żadnym z najważniejszych spotkań, ale na szczęście odrabiali to w ataku.

Wczoraj Królewscy pokazali się z bardzo dobrej strony, a Zidane nie mógł liczyć na dwa filary swojej linii defensywnej, Daniego Carvajala i Sergio Ramosa. Nie ma jednak sensu wyciąganie daleko idących wniosków z wczorajszego spotkania, w którym Celta Vigo pod bramką Keylora Navasa właściwie nie istniała. Liverpool z jedną z najlepszych linii ataku jest w stanie wyrządzić ogromną krzywdę każdemu zespołowi.

Wczorajsze spotkanie i pierwsze od bardzo dawna czyste konto wcale nie oznaczają, że Francuz ma jeden kłopot z głowy. W 2018 roku Los Blancos rozegrali 31 meczów i tylko w sześciu z nich zachowali czyste konto. Zbiór tych statystyk jeszcze dobitniej pokazuje, że trio Salah-Firmino-Mané 26 maja może zasiać jeszcze większy postrach.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (4)

REKLAMA