REKLAMA
REKLAMA

Karim is on fire

Francuz liczy na dobry występ na Camp Nou
REKLAMA
REKLAMA

Karim Benzema przeżył we wtorek na Santiago Bernabéu swoją najlepszą noc w tym sezonie. Francuz, który ma za sobą rok pełen krytyki i wątpliwości, ustrzelił z Bayernem dublet i poprowadził Real Madryt do finału Ligi Mistrzów. W nagrodę otrzymał owację na stojąco od całego Bernabéu, która – przynajmniej na chwilę – pozwoliła zapomnieć o różnicach, jakie dzielą kibiców i napastnika.

Morale Karima znacząco wzrosło tuż przed dzisiejszym starciem z Barceloną. W przeszłości napastnik Królewskich notował świetne występy na Camp Nou, gdzie mogliśmy podziwiać kunszt umiejętności Francuza. Jak chociażby przy pierwszej wizycie w stolicy Katalonii z Zinédine'em Zidane'em w roli trenera, kiedy to Los Blancos wygrali 2:1, a jedną z bramek zdobył właśnie Benzema.

Dziś Karim ponownie wybiegnie na murawę Camp Nou, by powtórzyć jeden z tych świetnych występów i – późno bo późno – zamknąć usta krytykom i dać powody do radości tym, którzy uważają, że nawet mimo braku oszałamiających liczb, jego futbol daje drużynie naprawdę wiele.

To właśnie brak goli naznaczył ten sezon w wykonaniu Karima Benzemy. Francuz jest podbudowany po starciu z Bayernem, ale musi podtrzymać tę skuteczność, by choć trochę poprawić skromny dorobek 11 strzelonych goli w tym sezonie. Mimo bezgranicznego zaufania ze strony Zidane'a, to liczby podają w wątpliwość jego przydatność w zespole, szczególnie, kiedy zestawimy je z dokonaniami Cristiano Ronaldo. Niemniej, Zizou wie, że kiedy Karim jest „podłączony”, to stanowi ogromną wartość dodaną. Wie to również Camp Nou, które nieraz widziało najlepszą wersję Karima – napastnika, który dzięki swojemu geniuszowi może odmienić losy każdego meczu.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (8)

REKLAMA